Doradca prawny online
Doradca prawny online
 
Twoj login:  Hasło:    
 
 
  • Darmowe porady prawne
  • Rozwód i separacja
  • Rozliczenia małżonków
  • Alimenty
  • Spadki i testamenty
  • Podatki - spadki i darowizny
  • Prawo w Internecie




 

Porady prawne > Artykuły > I. Rozwód i separacja

Uzasadnienie pozwu o rozwód

Rozwód może być orzeczony przez sąd tylko wtedy, jeśli między małżonkami nastąpił trwały i zupełny rozkład pożycia małżeńskiego. Te okoliczności muszą być jednak wykazane - czyni się to przy pomocy pism sądowych oraz czynności podejmowanych bezpośrednio przed sądem - w czasie sprawy rozwodowej. Pierwszym pismem, na podstawie którego sąd kwalifikuje sprawę (formalnie), jest pozew rozwodowy. Ten dokument musi spełniać wszelkie warunki jakie Kodeks postępowania cywilnego wymaga od każdego pisma procesowego. Bardzo ważne jest uzasadnienie pozwu.

W treści uzasadnienia powinno znaleźć się wskazanie wszystkich istotnych dla sprawy okoliczności, przemawiających za tym, że żądanie powoda (małżonka wnoszącego pozew) jest (...)

 

Ten artykuł jest płatny. Kliknij tutaj, aby uzyskać do niego dostęp.


 

Komentarze

dodaj komentarz do artykułu

     Kamila

    Witam. Jestem mężatką od 11 lat z moim mężem jesteśmy od 14 lat razem. Wybudowaliśmy dom mamy pracę, 8 letnią córkę prawdziwe szczęście, ale mój mąż raz dwa razy w roku jak się upija obraża mnie, wyzywa, poniża, niszczy przedmioty w domu typu: kopie i rozwala drzwi, rzuca talerzami, szklankami, popycha mnie. Na drugi dzień przeprasza, płacze, prosi o wybaczenie i obiecuje że to się nie powtórzy. W ubiegłe święta upił się i w domu zrobił mi taką awanturę, popychał, kpił, poniżał tak bardzo się go bałam. Boje się za każdym razem kiedy on pije alkohol bo nie wiem kiedy zareaguje agresją, czasem jest potulny jak baranek a czasem... Najgorsze jest to że przez 11 lat małżeństwa to przybiera na sile jest bardziej agresywny słownie wcześniej mnie nie popychał i nie wyzywał aż tak wulgarnie. Mam śliczną córeczkę, która była kilka razy świadkiem jego zachowania, bardzo się bała, teraz często kontroluje swojego ojca np: tatuś nie pij, tatuś a będziesz dziś spokojny innym razem kiedy zostaje na noc u moich rodziców dzwoni wieczorną porą i pyta czy w domu jest wszystko wporządku. Mój mąż pochodzi z rodziny gdzie ojciec stosował przemoc szczególnie wobec swojej żony. Teściowa jest przeciwko mnie, tłumaczy swojego syna, obwinia mnie "gdybyś tego nie zrobiła, gdybyś tego nie powiedziała to by tak się nie zachował". Przestaje kochać mojego męża mam do niego ogromny żal za to co robi. Zdaję sobie sprawę Kochane Panie, że Wasze historie są bardziej przerażające ale ja właśnie nie chce by u mnie do tego doszło by moje dziecko przeżywało to co Wasze dzieci chce tego uniknąć. Co mam robić. Czy mam ratować to małżeństwo? Pomóżcie
    2013-01-15 12:24:10

     ja_13

    Witam! Ja mam 28 lat. W związku jestem 4 lata i około 1,5 roku po ślubie... 7 września uciekłam z domu... Mój mąż bił mnie, wyzywał, kontrolował... Złożyłam pozew w sądzie o rozwód. Złożyłam bez orzekania o winie marząc, że wszystko może szybko się skończy... Niestety trwa piekło. Mąż miał dziecko z pierwszego małżeństwa. Obecnie 13-letnią dziewczynkę. Nie mam do niej praw. Zabronił mi z nią kontaktu. Robi ze mnie "dziwkę" itp. Ściągnął moje bilingi tel, gdzie pisałam smsy z kolegą. Twierdzi, że musiałam go zdradzić. Odeszłam z niczym. Nic nie mam... Ale od 3 miesięcy jestem cała... Nie pudruję już siniaków. Czuje się strasznie, bo tęsknie za dzieckiem. Kochałam życie rodzinne,ale nie mogłam tak żyć... Teraz się dowiedziałam, że teściowa chce mi założyć sprawę za znęcanie się nad dzieckiem. Nie robiłam tego,ale widać muszę dalej to przechodzić. Boję się, cały czas muszę sie tylko tłumaczyć i walczyć... Dlaczego nas to spotyka???
    2012-12-01 11:36:22

     bezradna

    Szok co sie dzieje ,przyzam nie latwo jest , niestety przez neta sobie nie pradzimy trzeba dzialac choć to trudne czasem , a seducho peka :( jakos bedzie i musi byc .
    2012-08-16 03:07:05

     joas12

    Niektórzy mają szczęście bo przynajmniej na początku się kochali albo coś do siebie czuli. W moim przypadku wszystko od początku się sypało. Sam fakt, że wychodzę z domu rodzinnego radował wszystkich oprócz mnie. Mi było wszystko jedno. Wybranek okazał się alkoholikiem. Mieliśmy jechac w podróż poślubną nad morze, były pieniądze i ja zrobiłam wszystko ze swojej strony zeby to sie udało - niestety tylko ja - on robił dokładnie odwrotnie. Urodziłam mu jedno dziecko potem drugie. Nie wiem, pewnie całe życie można przeżyc bez miłości szkoda tylko, że trafiło na mnie. Faktem jest, że stara sie ale tylko wtedy jak czuje zagrożenie typu że odejde albo kogoś mam - wtedy potrafi nawet kwiatki bez okazji kupic. Nie życze mu źle ale go nie kocham i nic na to nie poradze nie pociąga mnie seksualnie, jest brudasem w tych sprawach i niechlujem, nawet nie całuje sie z nim bo tak mu jedzie, wkurza mnie na każdym kroku chrapie, głupi gada i głupio myśli, mało zarabia a wymagania ma jakby był nieźle ustawiony, bierze kredyty które potem ja muszę spłacac. Najgorsze jest to, że gdy nasze dziecko umierało na zapalenie płuc on nie ruszył palcem by je ratowac - siedział w pokoju obok i pił alkohol z przyjacielem popalając papierosami. Nikt nie wie czy dziecko przeżyło by tą noc gdyby nie fakt, iż zawiozłam go do szpitala. Teraz gnój świętego odgrywa przed sąsiadami każdemu pomaga "bezinteresownie". Wpiera mi bujdy, że mnie "kocha" i nie pozwoli mi odejśc. A ja wiem, że gdy bede naprawde potrzebowała jego pomocy to jego nie bedzie.
    2012-05-17 11:59:56

     SARA

    BOZE CZYTAM TE WSZYSTKIE WYPOWIEDZI I JESTEM PRZERAZONA GDZIE SIE PODZIALA MILOSC SA TYLKO PIENIADZE JA JESTEM Z MOIM MEZEM 25 LAT I SZESC LAT SIE SPOTYKALISMY WIELKA MILOSC MAM DWIE CORECZKI PIEKNE TO MI SIE UDALO MAZ WPADL W ALKOHOLIZ I TAK MINELO I 15 LAT KOSZMARU KTORY SIE NASILAL A JA KOCHALAM CHORA MILOSCIA WALCZYLAM O JEGO TRZEZWOSC CHODZILAM NA TERAPIE DLA KOBIET W MIEDZY CZASIE MUSIALAM SPRZEDAC DOM BO NIE MOGLAM GO UTRZYMAC WYSZLAM Z DOMU JAK STALAM Z DZIECMI ZALOZYLAM SPRAWE ALIMENTACYJNA WYNAJELAM MIESZKANIE MAZ ZACZOL PRZYCHODZIC DO NAS TRZEZWY I ZOSTAL POD WARUNKIEM ZE BEDZIE SIE LECZYC ALE TA CHOROBA JEST PODSTEPNA 8 LAT NIE PIL UZADZILISMY DOM ZACZOL DOBRZE ZARABIAC NO I ZDRADZIL BO PO CO MU STARA ZONA WYBACZYLAM ZNOWU 2 LATA MI ZAJELO ZEBY WYBACZYC A DZISIAJ Z DNIA NA DZIEN ODCHODZI BO STWIERDZIL ZE CHCE ODPOCZAC OD RODZINY I TE PIENIADZE CODZIENNIE SLYSZE ZE NIE ZARABIAM ZE JESTEM NICZYM WYBUDOWAL SOBIE DZIALKE I ZAMIESZKAL ZOSTALAM ZNOWU SAM DZISIAJ ZALUJE ZE UWIEZYLAM OSZUKAL PO TYLU LATACH I TYLE SIE LUDZILAM WPADA SIE W PULAPKE NADZIEJI ZE BEDZIE DOBRZE TRZEBA BYC SZCZESLIWYM DLA SIEBIE NIE WIDZIEC W NIM CALEGO ZYCIA MUSZE ZYC DALEJ DLA SIEBIE POSTARAM SIE BYC SZCZESLIWA
    2012-04-13 22:42:40

     Dzej dzej

    Kochani pamiętajcie że ŻYJE SIĘ TYLKO RAZ !!! a partner który nas nie szanuje NIGDY się nie zmieni może na chwile będzie grzeczny ale później i tak koszmar wróci.Wiem to z własnego doświadczenia bo przeżywałam razem z dziećmi koszmar żyjąc pod jednym dachem z alkoholikiem.Teraz jestem już 9 lat po rozwodzie( w związku byłam 15 lat)jedyną rzeczą dobrą są moje kochane dzieciaki. Teraz wiem że żyje zasypiam spokojnie i czerpie radość z każdego dnia.Szkoda czasu trzeba działać życie tak szybko ucieka, więc do dzieła.Pozdrawiam wszystkich i życzę wytrwałości w podjęciu decyzji :)
    2012-03-14 21:50:37

     A

    Witam wszystkich. Ja zastanawiam się nad tym czy dobrze robię. Po przeczytaniu tych wszystkich waszych historii z życia myślę że powinnam postawić ultimatum, żeby coś się zmieniło. Jak się poznaliśmy było cudownie, szacunek, miłość, zrozumienie, poświęcanie sobie czasu. Była pewna sytuacja przed ślubem i wtedy zastanawiałam się czy powinnam odwołać to wszystko, ale inni mówili " nie rób jaj wszystko już gotowe" i wyszłam za niego. Po miesiącu już mieliśmy poważne spory itd, raz nawet się wyprowadziłam. Mam dość tego że dla niego liczy się tylko praca, mama i pieniądze. Ja nie oczekuję wiele nie byłam nigdy zamożna i dla mnie liczy się zupełnie co innego bo jak jest ok to razem można się wszystkiego dorabiać i wspierać. Kocham go nadal, ale boję się , że to się źle skończy, że się pozabijamy kiedyś.Po ostatniej kłótni dziś zauważyłam kolejny z kilku siniaków... On nie chce się zmienić, obwinia mnie o wszystko...
    2012-03-13 23:12:10

     Mala

    Witam, Ja mam podobny problem ja rowniez postanowilam podzielic sie tym co przezylam w swoim malzenstwie. Jestem po slubie 2 lata i 9 miesiecy. Moj maz , a wtedy chlopak na poczatku kiedy jeszcze bylismy para byl naprawde cudownym czlowiekiem. Do tego nie pil, nie palil. oboje podjeliscmy decyzje, ze chcemy miec dziecko ( z perspektywy czasu wiem, ze to byla moja najbardziej nieodpowiedzialna decyzja) mailam zaledwie 20 lat, on 23. Po pewnym czasie dowiedzialam sie, ze jestem w ciazy, to wlasie wtedy czar prysl jak za dotknieciem czarodziejskiej różdżki. Moj partner zmienil sie nie do poznania, a ja bylam w nim zakochana bez pamieci. Zaplanowalismy date slubu, wszystkie przygotowania do wesela i z dnia na dzien w naszym zwiazku dzialo sie co raz gorzej. Klocilismy sie bez przerwy, ciagle tylko slyszalam jak ci nie pasuje to spierdalaj do mamusi. Moj tata patrzac na nas mowil, wzcie sie rozejdzcie bo z was malzenstwa to nie bedzie. Nie wycofalam sie jednak. Wkrotce urodzilam corke. Maz mial oczywiscie mi pomagac i wogole mialo byc wspaniale. bylam zdana tylko na siebie. Dziecko bylo za male zebym mogla pojsc do pracy, wiec bez przerwy siedzialam tylko w domu, odizolowana od ludzi. Nie moglam widywac sie z kolezankami, ani z kolegami. Wogole nie moglam z nikim utrzymywac kontaktow. Zawsze kiedy na ulicy spotykalam znajomego i rozmawialam z nim, balm sie ze za chwile ktos z meza kolegow mnie zobaczy i mu doniesie. Nadszedl wkoncu taki dzien, po wyjsciu ze sklepu spotkalam kolege, dlugo sie nie widzielismy, wiec na chwile zatrzymalismy sie zeby porozmawiac. Ktos z meza znajomych zobaczyl nas i doniosl mu. Maz zostawil w domu sama 4 miesieczna corke i wybiegl na ulice. Akurat szlam juz do domu, zatrzymal sie i uderzyl mnie za to ze smialam rozmawiac z mezczyzna. Ciagle tylko mnie ponizal, nie moglam pojsc do pracy, wyjsc do sklepu i na spacer z corka bo on w kazdym moim wyjscu widzial zdrade. maz nie widzial juz we mnie kobiety w ktorej ponoc tak bardzo sie zakochal, tylko osobe do dotrzymywania towarzystwa, kure domowa, garkotluka i czasem kochanke. Nie czulam sie juz kobieta, tylko sponiewierana dziewczyna ktora miala tylko 21 lat. Zawsze powtarza, co ty myslisz ze ktos cie bedzie chacial? spojsz na siebie, jak wygladasz. Z czasem mielismy kiepska sytuacje finansowa, poniewaz kawalerskie dlugi meza zaczely wychodzic na jaw. Wbrew woli maeza postanowilam pojsc do pracy. Tam poznalam chlopaka byl Turkiem. Zauroczylam sie w nim bez opamietania. Przy nim znowu poczulam sie kobieta. wiedzialam, ze bez wzgledu na to co maz mowil o mnie moge sie nadal komus podobac. Spotykalismy sie potajemnie w parku kiedy konczylam prace. Wiedzial ze mam dziecko, ale to mu nie przeszkadzalo. Pamietam dzien kiedy w pewien sposob zdradzilam meza. Siedzialismy w parku na lawce i zaczelismy sie calowac tak bardzo namietnie, w strugach deszczu. W tamtym momencie nic sie dla mnie nie liczylo, kompletnie stracilam glowe. Po powrocie do domu mialam wyrzuty sumienia,a z drugiej strony czulam, ze jest ktos do kogo moge sie przytulic. Nie tlumacze tego co zrobilam i nie zaluje. Przyszedl moment kiedy poczulam sie na tyle silna ze moglam odejsc od meza. wyprowdzilam sie razem z corka do moich rodzicow. po pewnym czasie zaczal sie koszmar. Maz wzial corke na weekend i nie chcial jej oddac z powrotem. Pamietam ten tydzin jako najgorszy w moim zyciu. Codzienne wizyty w sadzie, bezradna policja i walka o coreczke z tesciowa i mezem. Wywalczylam corke, ale w pewnym momencie mezowi poprostu sie znudzilo tatusiowanie i oddal mi dziecko. Potem bylo sledzenie mnie po pracy, robienie mi obciachu, i ciagle zarzuty. Pozniej nadszedl cazs skruchy meza, placz, przeprosny i przyzekanie ze wszystko sie zmieni. Od naszj separacji minelo pol roku, niedlugo odbedzie sie sprawa w sadzie o alimenty, z czasem o rozwod. Z moim wybawicielem sie nie spotykam, nasze sciezki sie rozeszly, ale wdzieczna mu bede do konca zycia, za to ze to wlasnie poznanie jego pchnelo mnie do odejscia z toksycznego zwiazku. Aktualnie moze i nie jestem do konca szczesliwa, brakuje obecnosci meza w koncu przyzwyczailam sie do niego, ale coz na przyzwyczajeniach zwiazek nie przetrwa. Mam nadzieje ze kiedys poznam kogos kto pokoch i bedzie szanowal......
    2012-02-27 14:38:32

     Paulina

    Witajcie, chciałabym sie wam wyżalić. mam 22 lata a mój mąż 32, wziełam ślub cywilny jak miałam niecałe 19 lat, a 2 lata temu wziełam kościelny i wiem że to był duzy błąd. Moj mąż ciągle mnie okłamuje, kontroluje, bije, poniża, lubi alkohol. czasami juz nie mam sły nie wiem co mam robić , myśle o rozwodzie ale boje sie, on zawsze przeprasza a za 2 dni znów jest awantura wyzywa mnie od kurw i dziwek, wpiera mi ze mam kochanków a ja nawet nigdzie nie wychodze, tylko do siostry lub do rodzicó. Zeby wyjść gdzies ze znajomymi nawet nie ma o tym mowy, nawet do sklepu jak wyjde to wmawia mi ze z kochankiem sie spotkalam. niechce zeby mnie bił i poniżał, gdy pracowalam to kierowniczka ciagle pytala mnie dlaczego mam since na rekach i oko podbite a ja ci mialam jej powiuedziac i tak sie domyslala i kazal mi zrobic obdukcje ale nie zrobilam choc mam kilka zdjec moich sińcow ktore mi zrobil, nie wiem dlaczego nie potrafie od niego odejsc, niechce tak juz zyc, nawet nie wiem czy go kocham. nie wiem co mam robić. jesli chcecie pogadac o swoich problemach to piszcie paula1913@onet.pl. zycze wszystkim prawdziwego szczescia.
    2012-02-07 12:35:50

     maniu

    witam, tak sobie czytam te wszystkie komentarze i nie wierzę co się na tym świecie dzieje. Mam 27 lat od 16 roku życia wiernie zapatrzona w jednego faceta, który miał być moim całym życiem. Zawsze rzucałam wszystko i leciałam jak coś chciał, on nawet nigdy nie był o mnie zazdrosny bo dobrze wiedział że nawet nie potrafię rozmawiać z innymi facetami.jesteśmy razem 11 lat w tym 4 miesiące po ślubie o dowiaduję się że 1,5 miesiąca po ślubie zaczął mnie zdradzać, pisać i spotykać się z laską która była na naszym weselu jako osoba towarzysząca. Mimo tego że przez ostatni miesiąc to ja się starałam, błagałam żeby wrócił wybrał tamtą, o 8 lat młodszą od siebie (20-latke). od 2 tygodni nie mieszkamy razem wyprowadziłam się do rodziców. miał składać pozew bo powiedział mi że już nigdy ze mną nie będzie, chce domagać się zwrotu kosztów poniesionych przeze mnie za wesele, nie chcę od niego żadnych alimentów. w ostatniej rozmowie powiedział mi że żadnego pozwu nie wniesie bo on nie che rozwodu nie jest mu potrzebny że jak chce to mam go sama złożyć i taki mam zamiar oczywiście z orzeczeniem o jego winie. Nie chce być kołem zapasowym chce sobie na nowo ułożyć życie nadal go kocham ale już nie zamierzam czekać łudzić się. Od miesiąca ani razu sam od siebie nie zadzwonił ani nie napisał, tylko ciągle z tamtą się spotyka. nie wiem co o tym myśleć wogle go nie poznaje. nigdy nie mieliśmy przed sobą żadnych tajemnic.
    2012-02-06 10:03:33

     miro13

    mam pytanie bo nie wiem jak z tego wszystkiego wybrnąc . W grudniu sie ożeniłem a po miesiacu okazało sie że wyszła za mnie zupełnie inna kobieta jastem w szoku bo okazało sie że chodziło tylko o lokum ,majatek i dach nad głowa dla niej i iej córki mieszkam z kobietą której nieznam po ślubie zmieniło sie wszystko . Jaka mam szanse na uniewaznienie ślubu
    2012-02-01 12:49:35

     Patrysia 24

    Pożycie moje i męża układało się początkowo dobrze,choć zakłócały je wypadki nadużywania alkoholu przez męża, który z czasem stawał się agresywny. Z czasem upijał się coraz częściej, jego agresja się wzmagała... :-( mąż przestał wracać na noc do domu po kilka dni nie widział w tym nic złego , tłómaczył się że był u mamy!!! wytykał mi,że to moja wina że nie mamy dzieci... Niedawno dowiedziałam się, że mnie zdradzał i to z "paniami za pieniądze" chociaż jesteśmy 1,5 roku po ślubie postanowiłam, że wniosę pozew o rozwód. Od dwóch miesięcy nie mieszkamy razem. Mam 24 lata i wierzę że będę jeszcze kiedyś szczęśliwa...
    2012-01-11 14:33:02

     ania z.

    Ja w mojej sprawie skorzystałam z pomocy prawnika. pozdrawiam
    2012-01-09 11:35:28

     blazej

    witam wszystkich mam straszny problem zaczne od tego ze znam sie z zona 9 lat od ponad 3 lat jestesmy malzenstwem mamy 2 wspanialych dzieci kocham je bardzo w naszym zwiazku bylo dziwnie nigdy sie nie dogadywalismy raz mieszkalismy u jej rodzicow raz u moich tak na walizkach przyszedl moment ze zona chciala pracowac wiec wpadla na pomysl ze otworzy swoj interes ok zgodzilem sie z poczatku byla bajka cieszylem sie ze pomoze nam cos osiagnac wiecej ale ale ale wszystko sie zawalilo firma zaczela przynosic straty a ja z ta swiadomoscia ze wladowalem tyle kasy nie moglem sie pogodzic przestalem ja szanowac doceniac itd... na skutek tego ona tez sie ode mnie odtracila minal jakis czas poszla do pracy bo nie chciala juz ode mnie ani grosza brac tam poznala frajera ktory jej obiecywal zlote gory w koncu sie z nim przespala teraz nie jest znim to bylo tylko raz zrozumiala ze dzieci sa wazniejsze ale nadal nie chce ze mna byc chce narazie separacji i alimenty co robic? wybaczyc jej i starc sie o nia bo ja bardzo kocham pomozcie mi prosze!!!
    2012-01-07 00:10:56

     ania

    jestem prawie 11lat po slubie (mamy 4 dzieci)juz jako panna w tak zwanym chodzeniu z mezem dostalam w twarz w malzenstwie zdazalo sie to rowniez ale wybaczalam poniewaz przepraszal itd.oczywiscie golownym powodem byl alkohol i do dzis jest raz nawet stracil prawko przez alkohol teraz od roku ma je spowrotem i obiecywal ze jak zda to niebedzie pil ale na prozno jego slowa.niewiem sama dlaczego z nim jestem niewiem czy go kocham czy to przyzwyczajenie sama juz nic niewiem chce rozwodu powtarzalam mu to nieraz a on ze sie zmieni i wogole jakies 2 miesiace temu powiedzial ze od nowego roku niebedzie pil bo pil praktycznie codziennie w tyg od 2 do 5 piwek a w wekendy zawsze padal na ryj.niemowie stara sie zarabia na rodzine zeby zle niebylo dzieci maja bardzo duzo dzieki mnie bo imj kupie ale maz woli bardziej wydac na alkohol i jeszcze innym postawic a potem musi robic pogodzinach zeby miec na zycie to co staracil na chlanie.mysle o rozwodzie on blaga ze sie zmieni ze juz naprawde niebedzie tyle pil w nowy rok stasznie wybuchlam ja i w tej klotni on rzucil stolikiem a ja i znajoma oberwalysmy nimze mam sinca nad ustami wielkiego ze niemoge nigdzie wyjsc.napisalam wniosek o rozwod ale on blaga przeprasza dla mnie te slowa nieznacza nic ale niewiem sama co mam robic czy wyslac wniosek czy nie.doradzcie.Znajomi mowia ze mam poczekac jeszcze czy sie zmieni a po co mam czkac,wybaczyc,narazac dzieci na stres jak sie czasem znowu okaze za por roku czy pozniej ze niebylo sensu czekac .co mam robic pomozcie.
    2012-01-03 10:18:03

     magi

    WITAM. POWIEM TYLKO TYLE,JESLI JUZ NIC NIE CZUJEMY DO DANEJ OSOBY I NIE MA SZANS NIE MA NA CO CZEKAC. JA WLASNIE TAK ZROBILAM,WZIELAM ROZWOD TRZY LATA TEMU I TERAZ JESTEM W ZWIAZKU. NIE ZALUJE DECYZJI I NAPRAWDE NIE WARTO ZWLEKAC:)
    2011-12-27 13:32:55

     jacek31

    z calym szacunkiem do kobiet . ale nie zawsze jest tak jak to opisujecie mam 31 lat cudowną coreczke i do tej pory myslalem ze też cudowną żone . okazało sie ze kiedy ja zarabiałem na nasz dom i kredyty ktore zaciagnelismy niby na nasze szczescie . moja zona radzila sobie inaczej . nie zawsze jest tak jak sobie to wymarzyliśmy ..
    2011-12-21 22:14:26

     tom***

    Witam serdecznie wszystkich na tym portalu. powiem tak: jak jest bardzo źle i nie można już nic w związku zrobić, wartozmienić swoje życie, poznać drugą osobę, szanować i kochać, ale to powinno być wzajemne, jeżeli będziemy kochać i dbać o partnera/partnerkę to wtedy może być dobrze. pozdrawiam i życzę prawdziwej wzajemnej miłości.
    2011-12-13 11:11:15

     Madzia

    Hej! Jak przeczytałam powyższe komentarze, to doszłam do wniosku, że nie jestem sama! Nie zdawałam sobie sprawy, że będę myślała kiedyś o rozwodzie! Moi rodzice są zgodnym małżeństwem i ja tez takie chciałam mieć!!!!Ale jakoś nie wychodzi:(Mój mąż(11lat razem)nagminnie nadużywa alkoholu,jak często bywa w takich przypadkach,nie widzi w tym problemu. Nie robi mi awantur,ale mam dość jego zapijaczonej mordy przez 6 dni w tygodniu(jeden dzień jest trzeźwy),odoru i braku pożytku z niego!!Mamy dwoje dzieci(11 i 7lat)i wszystko jest na mojej głowie. Mam 31 lat, a czuje się jakbym miała około 100.Nic mnie już nie cieszy!nie mogę patrzeć jak rozwala się moja rodzina Dzieci rozmawiają głównie ze mną-mąż nie jest brany przez nich pod uwagę, a ja takiego ciężaru już dłużej nie mogę wytrzymać. Myślę o rozwodzie, ale boję się, że zawiodę rodziców, którzy dali mi tak wiele i moje dzieci, które będą musiały dorastać w rozbitej rodzinie-chociaż nie wiem, czy to nie było by dla nich lepsze-ojca niewiele widują!!! Co mam zrobić!?Pytam Boga,ale nie mam odpowiedzi! Może rozwiązanie przyjdzie samo?!!!
    2011-12-04 21:46:17

     Ania

    Ja jestem 4 miesiące po ślubie i wiem, że to największa życiowa porażka;( byłam z moim obecnym meżem 6 lat zanim doszło do ślubu wydawało mi się, że to właśnie to czego szukam w życiu. Mieszkaliśmy przed ślubem razem 4 lata więc tak naprawde jak małżeństwo. 3 miesiące przed ślubem zaczełam mieć watpliwości czy to dobra decyzja mówiłam mu o tym myślałam nawet- i byłam gotowa wszystko odwołać ale przekonał mnie, że wszystko się zmieni, że bedzie lepiej. Że jak to teraz tak wszysko odwoływać jak już goście zaproszeni itp- podobnie mówiły moje siostry i uległam , odpuściłam i żałuje nie kocham go i strasznie się męczę rozmawialiśmy ostatnio o tym ale on powtarza , że mnie kocha i że będzie dobrze, że musi być dobrze- tylko dla kogo?. Boję się powiedzieć mu, że chce rozwodu bo kiedy przed ślubem mówiłam , że chce wszystko odwołać to mówił, że się zabiję, a ja nie chce go mieć na sumieniu. boję się też reakcji rodziny mojej i jego taka już jestem ze przejmuje sie co mysla inni nawet kosztem wlasnego szczescia;( Tylko, że ja już tak dłużej nie chce wreszcie chce być szcześliwa tak prawdziwie...
    2011-12-03 10:08:57

     monika

    tak rozwód to droga przez mękę. Faceci to ...... wały brak kultury osobistej.Brak samokrytycyzmu wobec siebie. Zazdrość, podłość, wobec kobiety. Nie rozumieją że ktoś nie chce być z nim.Wyzwiska, groźby to stały rytuał domowych wizyt.Kobiety trzymajcie sie, jutro będzie lepszy dzień.
    2011-11-30 01:23:41

     ,,

    Mój mąz jest alkoholikiem , nie pracuje bo zawsze zostaje wyrzucony z pracy ...kiedys mieliśmy własna działalnośc gospodarczą ale alkoholik zniszczyl ja sukcesywnie nie dalam rady tego sama utrzymac. Ponadto mial kochanke i inne kobiety z krorymi pil np w świeta a ja z dziwcmi spedzaliśmy świeta sami które kończyly sie awantura po jego przyjsciu..siedzial w wieziemu za spowodowanie wypadku po pijaku , przebywal w szpitalu psychiatrycznym ...teraz jestem na etapie rozwodowym ..mąż mnie straszy i poniza ...obniza moja wartosc ...jeszcze kobieta z która pije wspiera go pomimo ze bije sie z nim po pijaku jest taka sama wiec szybko sobie przebaczaja...życie cudne i idealne nigdy nie mialam duzych wymagan praca umyslowa mieszkanie i opieka nad dziecmy i facet ktory uwazal ze on nic nie musi robic ale ja tak !! chcialabym sie od niego uwolnic emocjonalnie i fuzycznie to moje marzenie
    2011-11-29 00:50:07

     blaszeczka

    czekam na rozwód. To mój drugi mąż. Mam 51lat , on 61.Wyglądam super. jesteśmy po ślubie prawie 3 lata. Sprzedałam swoje mieszkanie, pożyczyłam mu 1/3kwoty ( nie oddał ).Mieszkaliśmy w jego domu. Zapewniał, że to tez mój dom i takie tam. Teraz usłyszałam wypierdalaj. Nie wpuścił mnie do domu.Poniżył mnie , schamiał, obraził , wyzwał moją córkę.Okazał się bydlakiem bez honoru, szacunku. Dno.Odeszłam , zostawiłam wszystko, wynajęłam mieszkanie. Dorabiam się od "łyżki i widelca". Jest ciężko, ale dam radę.Nie było zdrady,problemów finansowych... tylko to jego chamstwo takie parszywe i brudne.czuję już tylko litość i pogardę.
    2011-11-28 15:08:25

     Krzysztof dg 28

    Moja historia jest taka odkad zaczalem prace na noc zaczelo sie sypac w malzenstwie. Staralem sie dbac o dom , sprzatalem gotowalem nawet po przyjsciu z pracy bo ona nie potrafila (albo nie chciala)nie mowie ze zawsze bo czasem z kartonika cos ugotowala, ale nie oto chodzi poznalismy na weselu znajomych jednego chlopaka i od tamtej pory zaczely sie spotkania u nas w domu. Pare razy bylo tak ze przychodzil o 21 i tak na kawke zostawal a ja o 21:30 musialem wychodzic do pracy. No i tak siedzieli kawki nie tykneli synek spal i byli sam na sam - nie wiem czy cos doszlo miedzynimi bo nie zlapalem gdyz nie mialem jak. teraz nie mieszkamy razem juz od paru miesiecy i zastanawiam sie nad rozwodem. Rozmawialismy o tym i stwierdzilismy ze nie ma sensu byc razem , nie ma uczucia pozycia tez nie bylo jak trzeba twierdzila ze sie zmuszala i udawala. Tak wiec nie tylko wy dziewczyny jestescie poszkodowane glowa do gory widocznie oni wszyscy nie sa nas warci. pozdrawiam.
    2011-11-22 14:30:28

     mała

    Witam wszystkich pare miesiey temu uiscialam tu swoj artykul ze czekam na rozprawe rozwodowa i powiem wam ze to nie takie straszne jest chodz zalezy jakie ma sie kontakty z mezem badz nazwie to bylym mezem Ja mialam dobre kontakty i nikt sie nie gryzl poprostu postanowilismy godnie rozejsc sie Teraz mamy dopre kontakty dodam ze pisalam wniosek o rozlozenie na raty badz anulowanie mi kosztow sadowych to tylko zaplacilam 80 zl i nic wiecej jedynie pozniej 12 zl za wyrok Kobiety ja uwazam tak jesli nie da sie z facetem zyc to po co sie meczyc ....trzeba zrobic ten pierwszy krok bo jak sie go nie zrobi bedziecie przez cale zycie smutne a w mysli rozne wiec naprawde przemyscie sobie czy chcecie tak dalej zyc.... pozdrawiam serdecznie
    2011-11-18 08:05:39

     Anna19802

    Witam wszystkich bardzo serdecznie. Czytam wszystkie artykuły z wielkim smutkiem , znam ten ból..beznadzieja, bezsens związku i niemoznosc wyjscia z tej sytuacji. Mam 31 lat, moj mąż był moim jedynym chłopakiem , zauroczylam sie nim w wieku 15 lat. Nie on za mna tylko ja za nim chodzilam no i wychodzilam . Wzielismy slub i za chwilke urodzila sie nasza coreczka , ktora teraz ma 11 lat. On nie baczac na nic pil caly czas, interesowali go tylko kumple. Szesc lat po slubie bylam juz tak wyczerpana, ze myslalam o samobojstwie . Zaraz jednak poszlam do pracy( wyszlam z domu) -patrze i oczom wlasnym nie wierze! ludzie zyja inaczej halo! co jest grane??Poszlam do poradni dla kobiet wspoluzaleznionych , jednak tu sie nie odnalazlam bo wydawalo mi sie ze jestem znacznie silniejsza niz uczestniczki terapii. Wyprowadzilam sie , dwa lata temu , mieszkamy sobie z coreczka szczesliwe bardzo , nie ma bur, awantur , grozb smierci . Pozew o rozwod wnioslam w ubieglym tygodniu , balam sie - czego? nie wiem . Ale kiedy to zrobilam kamien spadl mi z serca . Do kazdej decyzji trzeba dojrzec -mi to zajelo 2 lata:) zycie jest tylko jedno i to powinna byc mysl przewodnia kazdej z nas! Nasze zycie i naszych dzieci, ktore na swiat sie nie prosily i naszym zasranym obowiazkiem jest zapewnic sobie i dzieciakom swiety spokoj ktory jest bezcenny. Ja tez nie wierzylam w to, ze mozna ale prosze wiecej wiary w siebie - MOZNA!Pozdrwaiam i wiary w siebie zycze. Anna
    2011-11-13 08:46:32

     AsiA

    jak czytam,te wszytskie wypowiedzi to utwierdzam się w przekonaniu,ze dobrze robię- własnie pisze pozew o rozwód. Jestem po slubie niespełna 8 m-cy, mamy 11-miesieczną córkę i wiem,że nie chce tak jak większość przez 10 , 15 czy 20 lat godzić się na upokorzenia. musze to ukrucić już dzis!
    2011-11-12 13:30:47

     

    Witam jestem 21 lat Po slubie z Poczatku bylo dobrze Przynajmniej tak mi sie wydawalo wszyscy mi odradzali ten slub ale ja chcialam zbawiac swiat no i mam to co mam.chyba sie kochalismy juz nawet nie Pamientam mamy czworo dzieci (21,20,13,10.w tym syn Porusza sie na wozku inwalidzkim maz zostawil mnie i odsunol sie odemnie gdy go najbardziej Potrzebowalam aktualnie PoPadl w alkoholizm niewiem co mam zrobic moja sytuacja jest skomPlikowana znalesc lokum gdzie odPowiednie graniczy z cudem a w ten dom wlozylam wszystko co mialam nie wiem co mam zrobic!
    2011-10-29 21:44:22

     B.

    Moja historia chyba standart.Wracam po 4 m-cach z zagranicy gdzie bylam u naszych dzieci(4 doroslych)i ju pierwszej nocy otrzymuje milosne sms kierowane do mojego meza na jego komorke. Po 28 latach malzenstwa pomyslalam ze to jakis zart albo pomylka.On zawile sie tlumaczyl az w koncu wyszlo na jaw ze poszukal sobie kochanke na czas mojej niobecnosci.Odchorowalam to przebaczylam ale jej nie moge sie pozbyc.ciagle wydzwania z roznych tel.a on niby nie chce z nia gadac i twierdzi ze historia skonczona to nie potrafi jej tego definitywnie powiedziec.Wlasnie doszlam do wniosku ze chyba najlepszym rozwiazaniem bedzie rozwod.A moze to dla niego jakas spozniona milosc wiec nie bede stawala im na drodze.tak naprawde ze wzgledu na stan zdrowia niemam juz sily walczyc chociaz bardzo go kocham.
    2011-10-21 10:22:01

     załamana

    postanowiłam napisać tu na forum żeby sobie ulżyć troche,zwierzyć sie. ja również z wesołej dziewczyny stalam sie klebkiem nerwow. slub wzielismu 4 lata temu,pare miesiecy przed przyjsciem na swiat corki.byla milosc i na pewno dla tego postanowilismy wziac slub,ale tez dlatego ze bedzie dziecko i lepiej bedzie jak bedzie slub gdy pojde rodzic.w okresie przedslubnym,bedac w zaawansowanej ciazy czsto mialam powody do nerwow i stresow.gdy wyjezdzalismy w jgo rodzinne srtony czesto zostawalam sama na noc bo gdy zasnelam wymykal sie do kolegow pic.po powrocie nad ranem nie odzywalam sie bo balam sie ze w nerwch stanie sie cos dzieckiem ale dostwalo sie zawsze mojej kochanej swietej pamieci tesciowej.teraz miszkamy ju 4 lata w moim rodzinnym domu mamy 4 letnia corke.ja niestety nie pacuje bo mala nie dostala sie do przedszkola,maz pracuje.ale przez te 4 lata on nic sie nie zmienil dalej pije wraca pozno w nocy,straszy mnie ze zabierze oszczednosci itd. nie liczy sie ze ma dziecko zone mysli o swoich przyjemnosciach.dziecko jest juz na tyle duze ze wszystko rozumie.jak dluzej nie wraca to mowi ze "tata pewnie znow pije". dzis tez go nie ma nie poszedl do pracy pojechal w rodzinne srony i pije z bratem ciotecznym ktorego nienawidze.do tej pory dawalam rade ale dzis zalamuje rece,mysle nad rozwodem bo on sie nie zmieni.co robic pomozci... ;(
    2011-10-14 20:20:07

     Penelopa

    Moja historia przebija wszystkie.Jesteśmy 35 lat po ślubie.Mamy dwoje dorosłych dzieci i wnuków.Mój mąż jak to sam nazywa zafundował sobie przyjaciółkę.Rządziła nim,bo była podwładną,pracownikami i chciała za jego pośrednictwem rządzić mną.Nawet jej się to trochę udało.Chciałam wiedzieć jak daleko może się posunąć.Pracę traktowała jako totalną olewkę.On dbał,aby miała co jeść i pić i umilali sobie czas rozmowami o pierdołach.Jak postawiłam ultimatum,on wybrał ją,ona konkubina i podali mnie do sądu.Ośmieszając się przy tej okazji.Reasumując,prawnik,który im tak doradzał schował się pod ziemię,ona walczy z rakiem,a jaka kara spotka jego,czas pokaże.Do sprawiedliwości losu nie należy się wtrącać.Jaki nastąpi finał dam znać,rozwód byłby humanitarnym rozwiązaniem.Zresztą zawsze można to zrobić.
    2011-10-06 18:35:35

     gaja

    czytając te wszystkie opowiesci , żale zastanawiam sie ile to mogę jeszcze znieść.Jestem 18 lat po ślubie ....parokrotnie zdradzana , oszukiwana , bita ...poniżana...sam sobie się dziwię co do dziś znim robię.Facet lat 39 , postawił na siebie i swoją karierę....bawiacy sie ludżmi, drwiacy z najblizszych...psychiczny tyran.Dojżewam do myśli o rozwodzie ...jak wyjezdza odzywam....inaczej oddycham ...Syn ma 18 lat , ja mam prace , zero dlugów...jednak tak wiele straciłam przy nim , ze wstydzę sie sama siebie w lustrze..na ile byłam glupia , ze chcialam z nim zostać a dzis mowi , ze go do tego zmusiałam...nie chce sie wyprowadzic jest dla mnie złem koniecznym....
    2011-09-18 17:01:07

     celina

    przeczytałam parę komentarzy i również chcę podzielić się swoim problemem, otóż w zeszłym roku minęła nasza 20 rocznica ślubu, więc nie jestem aż tak młoda , żeby zaczynać wszystko od nowa, ale zapowiada się ,że będę musiała. Mój mąż przez te lata "karał" mnie za to że miałam np: czelność mieć swoje zdanie( w czasie rozmów w gronie czy to rodzinnym czy innym zawsze starał się ludziom wciskać jego tok myslenia bo jak nie to od razu była awantura, więc zaczęłam unikać kontaktów z ludźmi zeby się niepotrzebnie stresować)albo gdy śmiałam zwrócić mu uwagę ,ze coś źle zrobił, albo niestarannie,ostatnio zostałam ukarana za to ze powiedziałam mu jak przyszedł pijany ,żeby nie zjadał całego sera córce( jest wegetarianką) bo nie będzie miała co rano zjeść)a wcześniej opruznił wszystko co było do zjedzenia w lodówce, kara polega na tym , że przestaje się do mnie odzywać wyzywa od kurw, szmat a nawet ostatnio ( pewnie go to cały czas bolało) wypomniał i śmiał się ze mnie ze tak mało zarabiam.To smutne. Nie rozmawiamy już od maja , a niedawno wyczaiłam ze robi jakieś zakupy ogrodnicze, i okazało się że kupił działkę rekreacyjną bez mojej konsultacji i wydaję na nią nasze jakby nie było pieniądze.Teraz zabrał mi kody do płacenia przez internet. załozył konto córce poniewaz teraz zaczyna studia, nie informując mnie o tym . Czara goryczy sie przelała, tylko jak dam sobie radę w sądzie brak mi sił.nie należę do silnych kobiet łatwo mnie zranić. Nie wiem jak dalej będzie, ale nie chce tego człowieka znać.
    2011-09-11 18:56:42

     paweł

    widzę i wiem, że kobiety zazwyczaj są krzywdzone, ja też moją żonę skrzywdziłem uderzyłem ją raz w życiu, pozornie wybaczyła mi, ale przy kłótniach na pewno myślała o tym to jej wracało.Początek był piękny miłość prawdziwa , wspieraliśmy się nawzajem , kochaliśmy się bawiliśmy się razem urodziły się Nam wspaniałe dziewczynki, dalej było pięknie , potem po 5 latach kłopoty finansowe , zmiana zamieszkania , praca mojej żony i zmiana na gorsze. Na początku byłem po prostu zazdrosny potem już chorobliwie, a jednocześnie pozwalałem jej na wyjścia z jej znajomymi. sam zamykałem się w domu chciałem być z dziećmi Powoli oddalaliśmy się od siebie, nie spałem z nią nie miałem możliwości przytulenia, aż doszło do mega awantury i nie wytrzymałem tego psychicznie, wiedziałem że ma znajomego , ta jej znajomość przerodziła się w przyjaźń facet po prostu ją przytulał doceniał,miala w nim oparcie jako kobieta nie matka, ja co mogłem tylko pracować i cieszyć się moimi córkami, az przestalem o nas myśleć żyliśmy obok siebie. Przez przypadek dowiedziałem się o nich, żona tłumaczyła mi że myślała o tym jak mi to powiedzieć, że podjeła decyzję o zakończeniu Naszego małżeństwa że nie ma recepty na to, skrzywdziłem ją okrutnie i wiem że będzie pamiętać to do końca życia, ja też nie zapomnę że poczułem się zdradzony , nie zdradziłem jej nigdy.Nie było żadnej separacji znam ją po 13 latach że jak będę walczył to się zagryzę Moja nadzieją są wspaniale córki bardzo ich potrzebuję jestem dobrym ojcem bardzo związany z nimi kocham je na życie. Usiedliśmy do rozmów podchodząc spokojnie do całej sytuacji analizujemy co będzie najlepsze dla Naszych córek , rozchodzimy się pokojowo, finansowo kończąc pół na pół , zasługujemy na to.Paradoksalnie zaczęliśmy teraz dopiero ze sobą tak naprawdę rozmawiać. Po burzy przyjdzie piękna pogoda Czekam na to... I nie patrzcie na sąsiadów znajomych myślcie tylko o swoich najbliższych to jest najważniejsze.Z Naszej miłości długiej czy krótkiej wychodzą skarby które kochamy na zawsze. Szczęścia życzę
    2011-09-06 13:41:08

     nieszczesliwa

    witsia i rodzinkaam,a ja jestem prawie dwa miesiace po slubie i byla to wielka pomylka na pierwszym miejscu jest jego mamu
    2011-08-29 15:44:54

     krzysiek

    Witam drogie panie bo jak widzę jest tu więcej wypowiedzi pań niż panów. Jestem po ślubie ponad 2 lata a znamy się ponad 10. Od jakiegoś czasu nie mieszkam z żoną ponieważ stwierdziła, że już mnie nie kocha lecz bała mi się to powiedzieć bo nie umiała. Zbywała i okłamywała przez 3 miesiące że wszystko będzie dobrze itp. Co się okazało zostałem postawiony przed faktem dokonanym parę dni temu że to koniec. Ja wciąż ją kocham. Nie mamy dzieci. Ja nie pije (nałogowo) nie pale. jestem ugodowym człowiekiem lecz, kiedy powiedziała o rozwodzie powiedziałem wprost że jej nie dam bez orzekania o winie bo ja nie czuję się winny całej tej sytuacji. I wówczas zaczęło się piekło oskarżenia że ją śledzę, itp itp. Co ja mam robić pomóżcie ...
    2011-08-27 01:31:55

     Klisza

    Moj zwiazek jest bardzo dziwny,bo mam wszelkie przeslanki ku temu aby sadzic,ze moj malzonek z ktorym juz jestem w formalnym zwiazku od 10 lat,ma zaburzenia umyslowe...Z wesolej dziewczyny po dziesieciu latach jestem klebkiem nerwow.Mamy dwojke wspanialych dzieciakow( 3 i 1 rok),ale to nie wystarczy ,zebym czula sie w tym zwiazku komfortowo.Ponadto jego rodzina,to banda chamow,ktora pomimo dyplomow uniwersyteckich dostatecznie "umila" mi zycie.Co najlepsze-zyje na emigracji juz od 9 lat a jednak ciagle zdaje mi sie,ze mieszkaja za sciana.Dzieje sie tak dlatego,ze utrzymuje z nimi regularne( przynajmniej 3 godziny na tydzien) telefoniczno-sky-powe kontakty. Czuje sie ciagle osaczona i za plecami krytykowana.Na domiar zlego on mi nie pozwala spedzac wieczoru tak jak ja tego zapragne.I nie chodzi tu o wychodzenie gdzies do pubu wieczorami-o nie!Lubie krzyzowki i ksiazki.Jestem domatorka.Ale nie moge ich wieczorem czytac-gasi mi wszystko,bo przeciez MUSZE byc rano wyspana...Jezeli nie zrobie porzadnej awantury to nic nie uzyskam mowiac spokojnie i przedstawiajac wszystkie logiczne ,jak sie zdaje, "za i przeciw".Rozumiem ,ze kiedy chodzi o "intymne spotkania pierwszego stopnia" to wtedy moze uzurpowac sobie prawo do rozporzadzania moim czasem,ale nie w momencie ,kiedy chce sobie odetchnac od calodniowej bieganiny z dzieciakami.Zreszta pozycie malzenskie niczego tu nie zmienia.On to doskonale oddziela.Wiec nie w tym rzecz.No,ale to dopiero wierzcholek gory lodowej.On ma skrzywiony kregoslup moralny i chociaz deklaruje sie jako praktykujacy katolik,to wyglasza przy dzieciach takie teorie i tezy(czesto o zabarwieniu faszystowskim i co za tym idzie- antyspolecznym),ze wlos sie jezy na glowie. Wiem ,ze dzieci sa na razie malutkie,ale co bedzie za pare lat?Ta jego hipokryzja i dewocja wywraca mi trzewia.Chce zaznaczyc ,ze tez jestem katoliczka,tylko ,ze ja wole swojego katolicyzmu nie obnosic dookola ostentacyjnie maszerujac na godzinna msze w niedziele i na tym skonczyc. Od "obrzadkow" zdecydowanie wole dobre uczynki,z ktorych moj malzonek kpi.Pomagam finansowo pewnej staruszce w Polsce,wysylajac jej pieniadze na utrzymanie i leki.To moja przyjaciolka.Poznalam ja jeszcze bedac na studiach.On bardzo wrogo traktuje moje dobre intencje.Zwlaszcza ,ze sie dowiedzial,ze pani ta nie ma nic,mieszka w komunalnym lokalu i prawie w ogole nie ma emerytury.Powiedziala,ze jestem frajerka i idiotka,ze nie takich "znajomych" powinnam szukac.Ale ta kpina ma jeszcze inne podloze- on jest potwornie skapy.Potrafi jechac po glupia marchewke do innej dzielnicy.Kiedys przechodzilismy kryzys finansowy i ta jego "oszczednosc " na poczatku naszego malzenstwa byla przeze mnie omylkowo wzieta za konstruktywna walke z dlugami.Ja tez jestem powsciagliwa w wydawaniu pieniedzy kiedy tylko jest taka potrzeba.W takich momentach jedynie nie oszczedzam na jedzeniu,bo uwazam ,ze wole byc zdrowa niz potem placic za leki.No,ale kryzys jakos szczesliwie minal a jemu nie przeszlo-co wiecej odkrylam ,ze szanowny tesc jest uderzajaco podobny do meza w tej kwestii.Wszystkie prezenty i ciuszki oraz inne niezbedne akcesoria typu pieluchy i srodki pielegnacji dla dzieci kupuje z wlasnych oszczednosci.Nie chce znow wszczynac kolejnych awantur o to ,ze wydzielil mi ochlap na poczatku tygodnia a potem ma pretensje ,ze chce troche( naprawde troche) wiecej.Poza tym tresuje dzieci.Nasza coreczka ostatnio byla niesiona przez niego za kare za jedna raczke w powietrzu przez dobre kilka metrow,bo byla niegrzeczna.Oczywiscie zdaje sobie sprawe ,ze mala jest nadpobudliwa( na szczescie JESZCZE wesola),ale to nie powod,zeby ja tak bezdusznie traktowal.Zaluje tylko ,ze tego nie widzialam(doniosl mi o tym ktos z rodziny),bo bym go chyba pobila.Ale do niego nic nie trafia,mozna powtarzac swoje perory,swoje argumenty a on dalej swoje.Jednynie po wiekszej "reprymendzie"( ktora jest wbrew mojej naturze )przez jakis tydzien zmienia sie a potem znow-wraca do swojej "skory".Poza tym ma skleroze( mlodszy ode mnie prawie o 3 lata( ja mam 37)zauwazylam,ze ma silny mechanizm wypierania.Zapomina nawet te mile momenty z naszego zycia.Czasem jest jak robot-bezduszny i bez krztyny empatii-np.kiedy jestem chora daje mi odczuc ,ze jestem bezuzyteczna i strasze dzieci( kaszlem, kichaniem,odglosami w lazience ,kiedy np.wymiotuje etc).To akurat wyniosl z domu.Pamietam,ze bedec w goscinie u jego rodzicow i bylam w drugiej ciazy ,pewnego dnia gorzej sie poczulam,wiec postanowilam polezec dluzej. Ze wszech miar dali mi odczuc ,ze symuluje i ze robie cyrk.A ja pierwsza ciaze poronilam( z nerwow) a trzecia miala na poczatku takie same symptomy,wiec mialam prawo sie bac.Zaznaczam ,ze jestem bardzo pracowita-kocham gotowac,mam czysto w domu ,dzieci sa jak z pudeleczka i ja rowniez staram sie bardzo dbac o siebie,wiec nie wiem skad ta cicha agresja ze strony jego rodzicow?Moze dlatego ,ze nie wnioslam tyle majatku ile oczekiwali?Nigdy takimi kategoriami nie myslalam o sobie i o innych-no,ale trafila mi sie wlasnie taka rodzinka ,niestety.Jestem juz tym wszystkim bardzo zmeczona.Wiem ,ze potrzebuje separacji ,ze potrzebuje byc sama i odetchnac.Mam w sobie duzo pozytywnej energii i wiem ,ze sobie dam rade.Tylko potrzebuje porady prawnej- jak z tego wyjsc obronna reka i nie skrzywdzic dzieci,ktore w paszczy tesciow nie beda mialy lekkiego zycia.Sa bardzo nieodpowiedzialni-np. pod moja nieobecnosc(poszlam do sklepu)kapia 6 miesieczne niemowle z goraczka 40 st, chore na zapalenie oskrzeli,pomimo moich wyraznych zastrzezen ,ze musi sie wypocic i kapiel na tym etapie nie jest wskazana.Albo np. zle dawkuja leki(SIC!)Ale oni maja moje uwagi gdzies.Dlatego boje sie ,ze podczas separacji beda sie rzadzic moimi dziecmi w czasie,kiedy malzonek na urlop wezmie moje szkraby do Polski a ja nie bede miala na to wplywu...Tu jest caly pies pogrzebany.Pozdrawiam,
    2011-08-11 03:06:31

     gość

    Ja tez jestem w takiej samej jak wiekszosc was w tej sytuacji mamy 2 dzieci 5 ,i 9 mieciecy po slubie jestesmy ponad 6 lat przed slubem było super choc wtedy 1 raz mie uderzyl ale głupio se wytłumaczyłam, tez niby go zdradzam ,jestemm szmata i tym podobne wykonczona psychicznie 34 letnia kobieta tez pragne juz rozwodu ale te straszne opłaty
    2011-08-09 11:06:26

     Mirek

    Witam drogie Panie! Czytam wasze komentarze z trwogą bo macie nieciekawe życie, ale pomyślcie że nie tylko wam jest ciężko. Jestem po ślubie 9 lat mam dwoje dzieci 9 letniego syna i 7 letnią córkę. Przez jakieś 5 lat układało się nam dobrze, ale przez ostatni rok jest dramatycznie. Popadliśmy w długi, których nie mogę spłacić, ale to mojej drugiej połówce to nie przeszkadza, nawet się tym specjalnie nie przejmuje. Każda próba rozwiązania problemu kończy się awanturą w trakcie której muszę wyjść żeby nie zrobić czegoś czego bym potem żałował przez całe życie a żeby było za mało to jeszcze obwinia mnie że nie zajmuje się dziećmi. Problemy w pracy nakładają się z problemami w domu. Jestem osobą całkowicie nie pijącą ( miałem ciężkie dzieciństwo ), rzuciłem palenie z przyczyn finansowych. Staram się jak mogę żeby dało się uratować ten związek, ale brakuje mi już siły. Nie jestem typem pantoflarza i nie żalę się nikomu. Zastanawiam się tylko ile jeszcze zniosę złośliwości mojej żony. Każdy dzień przynosi jakiś problem ( oczywiście to moja wina )jak twierdzi moja żona. Nie będę przytaczał przykładów bo brakło by miejsca na forum. Po jednej z awantur próbowałem się zabić jadąc pijany w sztok samochodem. Czasami zastanawiam się czym sobie na to zasłużyłem. Dodam tylko że nigdy nie skrzywdziłem swojej żony. Przykro mi że trafiłyście na niewłaściwego człowieka. Pozdrawiam serdecznie.
    2011-08-06 21:44:58

     Mała

    piszcie ze słownikiem!!! to jedno. po drugie: do kobiet,które maja starszych od siebie mężów.ZOSTAWCIE ICH!!!!!! sama mam męża starszego o 14 lat,mam z nim syna,który ma wiecznie pretensje o wszystko,jest taki jak ojciec.powiem wam jedno,wg tego można żyć!nie piszcie takich bzdur!!!rozwód to najlepsza rzecz w życiu.złożyłam pozew i jestem z tego powodu dumna i szczęśliwa.a jak czytam,że oni was zle traktują ale i tak chcecie to ratować bo ich kochacie ,przewraca mi się w żołądku!!!puknijcie siE zdrowo w głowy!!!tylko to wam zostało!!!
    2011-08-02 10:26:04

     arturo

    witam ,ja jestem 7 lat po ślubie ,to byla miłość od pierwszego spojrzenia mój problem polega na tym ze rok po ślubie zadecydowalismy wspólnie o pracy za granicą zona wyjechała sama ponieważ nie miała tu pracy a ja miałem dobrą pracę wiec zostałem na miejscu trwało to kilka lat nasza miłość przetrwała ta rozłąkę po powrocie już na stałe urodził nam sie śliczny chłopiec ma 28 miesięcy, żona podjęła pracę w Polsce i zaczęły się problemy ,poznała tam żonatego mężczyznę który ma dwoje dzieci ,i jak żona twierdzi zakochali się w sobie ,piszą sobie słodkie esemesy kto wie czy się nie spotykają ,ponieważ pracuje w wekendy,mam pewne podejrzenia ale nie mam dowodu na to bo zaraz kasują rozmowę i robią ze mnie idiotę a przecież mi chodzi o dobro dziecka,nie mogę się z tym pogodzić ,co mam robić czy to już koniec? żona mi daje w kość na każdym kroku ,mówi że nie może już na mnie patrzyć nie będę przytaczał wulgaryzmów jak mam napisać pozew do sądu bo nie mogę się już biernie przypatrywać temu. mało tego to się mi w oczy śmieje ze mi dziecko zabierze bo i tak sąd przyzna jej prawo do opieki,....jaka to jest sprawiedliwość pomóżcie coś ......
    2011-07-26 09:10:07

     Szczęśliwa singielka

    Witajcie moi drodzy. Od ponad 11 lat jestem po rozwodzie. Miałam takie same dylematy jak Wy. Czułam się zraniona, porzucona, oszukana. Tak naprawdę to sama sobie byłam winna. Niedojrzałe decyzje zaważyły o moim życiu. Przeżyłam wszelkie rozterki- były lepsze i gorsze dni... ale teraz - JESTEM SZCZĘŚLIWĄ, SPEŁNIONĄ KOBIETĄ - SINGIELKĄ z wyboru. Mam 38 lat i ciesze się życiem, odchowanym syniem (14 lat), wolnością, spokojem, niezależnością. Tak więc głowy do góry, po każdej burzy słońce świecie. I dla Was zaświeci. Trzymam kciuki i życzę wszystkim "nieszczęśliwym" pogody ducha i wiary w lepsze jutro :)
    2011-07-19 12:21:57

     malutka

    ja tez jestem zagubiona i nie wiem co robić...jestem po ślubie nie cały rok..mam 21 lat i mam 9 miesięczne dziecko..mąż wogule się nami nie interesuje...dla niego ważny jest tylko alkohol...przychodzi z roboty wieczór pijany i jeszcze mi awantury robi wyzywa od szmat od kurw...ze się puszczam...meczą mnie takie codzienne kłótnie przy takim małym dziecku...jak jest czejzwy to opiekluje sie nia pomaga mi...a jak z roboty wroci to jak mu mowie zeby mi pomogl przy kompieli albo zaopiekowal sie dzieckiem to mowi ze on jest po robocie zmeczony i ze mam sobie sama radzic..dziecko go widzi moze 2 godzine dziennie...po co mi taki chlop ktory mi nie momaga wogule?? co ja mam robic??
    2011-07-14 23:37:43

     Paulina:((

    Witam ja tez jestem zagubiona i nie wiem co robic jestem z mezem od prawie 2 lat mam 21 lat a moj mąż jest o 10 lat starszy odemnie. Moje zycie z nim jest piekłem. Ciągle wpiera mi ze mam kochankow, dzwoni kontroluje mnie, wszedzie gdzie jestem to wszedzie mam kochankow, mowi ze w pracy tez mam kochankow ze romansuje puszczam sie wyzywa mnie od dziwek szmat itd. czesto mnie bije traktuje jak zwykla szmate ciagle obiecuje ze sie zmieni ale po kilku dniach znowu jest awantura i znowu to samo, wstydze sie bo nawet przy moich rodzicach pyskuje do mnie i hamsko sie odnosi, pokazuje fochy, kluci sie z moja matka, moji rodzice nie wiedza jak on mnie traktuje bo gdyby wiedzieli to serce by im peklo z żalu, nie wiem co mam robic, powiedzial ze nigdy nie da mi rozwodu a jak od niego odejde to mnie zabije, nie mam juz sily, czesto musialam maskowac since na rekach nogach twarzy i pod oczami zeby nikt ich nie widzial nie wiem juz co mam robic, moj maz tez lubi alkohol jak wracam z 2 zmiany to przewaznie zawsze jest pijany i wtedy zaraz jest awantura, nieraz w nocy uciekalam z domu bo mnie bil boje sie go. nie wiem juz co mam robic, jak mam udowodnic to jak maz mnie traktuje, jego siostry widzialy nieraz jak on mnie traktowal ale wiem ze mi nie pomoga, Co robic??
    2011-06-30 13:22:48

     Paulina

    Jestem z meżem prawie 2 lata po slubie. Moje zycie z nim to koszmar. Traktuje mnie jak szmate, wyzywa mnie, obraża i bije, ciągle mi wpiera ze mam kochanków nie pozwala mi chodzic do matki ani do siostry bo twierdzi ze sie włocze i go zdradzam a jak wracam z pracy to od razu teksty typu ze mam kochanków w pracy ze romansuje itd. nie mam juz sily tego dalej ciągnąc byłam głupia i slepo zakochana teraz dociera do mnie jakim moj mąż jest człowiekiem nie wiem co mam robic bo jak mam przekonać sąd ze jestem ciągle bita przez męża i ze ciągle tylko mnie wyzywa od dziwek szmat itd i ciagle powtarza ze to jzu ostatni raz ale potem znowu robi to samo.
    2011-06-30 13:06:13

     MAGDA

    WITAM!JA TESZ MAM PROBLEM JESTEM ZAGUBIONA I NIEWIEM CO DALEJ ROBIC!!!JESTEM PRAWIE3LATA PO SLUBIE MAM2DZIECICORKA MA4LATA A SYN2,5LATA.MOJ MAZ MA PROBEMY Z ALKOCHOLEM I Z CHAZARDEM TYLO NIE CHCE SIE DO TEGO PRZYZNAC!POTYM CO ODKRYLAM W JEGO PORTFELU WYRZUCILAM GO Z DOMU WIEDZIALAM OD DAWNA JAKI JES ALE BYLAM SLEPO ZAKOCHANA TLUMACZYLAM SOBIE ZE MOZE KIEDYS SIE ZMIENI ALE TAK SIE NIE STLO STAL SIE JESZCZE GORSZY!!!!!!!!!POTRAFI CALA WYPLATE PRZEPIC IPRZEGRAC POSUNOL SIE NAWET DO TEGO STOPNIA ZE ZASAWIL OBRACZKIE W LABARDZIE KTO WIE DO CZEGO MOZE SIE POSUNAC!!!!!!!!!!!DZIECMI TEZ NIE UMNIE SIE ZAJAC GDY JA JESTEM W PRACY NA DRUGA ZMIANE I WRACAM DO DOMU TO ON JEST PIJANY POTRAFI ZOSTWIC DZIECI SAMYCH W DOMU BEZ ZADNEJ OPIEKI TLUMACZY SIE TYM ZE TO BYLA CHWILA!!!!!!!!!!!!OBIECAL ZE SIE ZMIENI ZE PUJDZIE NA LECZENIE ALE NIC W TYM KIERUNKU NIE ROBIL!!!!!!!!!PROBOWAL SIE ZMIENIC ALE TO BYLO NA 2MIESIACE GORA NA 3MIESIACE A POZNIEJ ROBIL TO SAMO!!!!!!!!!!!!!!!PROSZE O POMOC CO MAM DALEJ ROBIC!!!!!!!!!!!!!
    2011-06-26 23:36:15

     czarna

    ja tez myślałam, że to miłość. Byliśmy przed ślubem 4 lata... a teraz 1,5 roku po ślubie i juz szósty miesiąc nie mieszkamy razem,jest bardzo źle.. wrócił do matki która mnie nie akceptowała, ani mnie ani naszego dziecka.. czasami udawała ze jest inaczej. Po licznych awanturach zostałam sama z małym dzieckiem. Pomimo tego że traktował mnie jak szmatę to i tak chciałabym to ratować-ale on ma mnie gdzieś Dziewczyny RATUJCIE ZWIĄZKI!!! KAŻDY FACET MA WADY-ZAPEWNIAM WAS O TYM,,, MOŻECIE TRAFIĆ NA GORSZEGO... Jak moja znajoma..przed 30-stką i po dwóch rozwodach. Ja będę czekać na swojego męża.. jeśli nie wróci.. złoże pozew-jak inni...
    2011-06-09 23:15:58

     nati2191

    Witaj jestem 2,5 roku po slubie mam 2 letniego synka nie mieszkam z merzem prawie 3 miesiace chcialabym sie z nim rozwiec ciagle klutnie nie pomagal mi przy dziecku wolal czas spedzac przy komputerze czy moge dostac odrazu rozwud
    2011-06-02 16:24:50

     Aneta

    Witam, jestem 3 lata po ślubie , mamy z mężem 2 dzieci (3latka i 1,5 roku). W sumie jesteśmy ze sobą 11 lat. Mąż kiedyś był zupełnie innym człowiekiem lub skutecznie się maskował. Obecnie nasza sytuacja jest tragiczna. Mąż pije, awanturuje się i kończy mnie psychiczne. Gdy jest trzeźwy wszystko jest w porządku - zajmuje się dziećmi, pomaga w domu. Niestety, gdy tylko wychodzi do pracy, wraca pijany i tak od 2 miesięcy. Już tego nie wytrzymuję. Dzieci patrzą na ciągłe kłótnie, wyzwiska, bitki. Straszyłam go już nie jeden raz, że go zostawię, ale on myśli, że ja nie mówię serio. Obecnie mieszkamy u mojej mamy, to jest jej mieszkanie, on nie jest tu zameldowany, a nie chce go opuścić. "Ja tu mam dzieci" - to jego słowa. Straszę go policją, ale on niczego, ani nikogo się nie boi. Mam już dość wstydu, wytykania palcami przez sąsiadów, znajdowania pustych butelek po wódce na klatce schodowej ukrytych w różnych miejscach, mam dość chowania wszystkiego w domu - pieniędzy, karty do bankomatu, bo jeżeli coś leży na wierzchu bez pytania lub po kryjomu zabiera, a później kłamie, że to nie on, chcę normalnie żyć. Dopiero niedawno dowiedziałam się, że on taki był też wcześniej, ukrywał przede mną pijaństwo, a jego rodzina, chcąc pozbyć się problemu z domu, pomagała mu w jego kłamstwach. Próbowałam ratować wszystko, wybaczałam mu tysiące razy, obiecywał, ze się zmieni, a ja chciałam w to wierzyć - i zmieniał się na miesiąc, dwa, max. trzy, a później wszystko wracało do normy. Pomocy! Co mogę zrobić?
    2011-04-18 10:02:22

     kasiek

    Witam. Jestem 2 lata po ślubie z mezem znamy sie 8 lat i juz wtedy mialam od niego odejsc kiedy pierwszy raz mnie okłamał. Nieukłada sie ciagle klamstwa, sprawdanie sie wzajemnie-brak zaufania, okłamywanie na wypłacie i picie alkoholu oraz wmawianie ze " nic nie pilem, o co ci znowu chodzi" ledwo trzymajac sie na nogach. MAM DOSC takiego zycia, ciaglego myslenia, martwienia sie i plakania. Chce zlozyc wniosek o rozwód ale boje sie reakcji rodziny, gdzy oni tego nie uznaja -mecze sie psychicznie a i dodam jeszcze ze brak kontaktu fizycznego od ponad pol roku. Maz podejrzewa mnie o zdrade, gdyz kiedy zastal u mnie mojego dobrego znajomego ktorego zna- ciagle mi to wypomina. nie widze sensu takiego zycia nie mamy do siebie zaufania i tylko sie meczymy! POMOCY!
    2011-04-07 18:59:03

     do sandry

    sandra nie lodz sie ze maz sie zmieni uciekaj jak najdalej od niego jego postepowanie sie nie zmieni nigdy tylko sie poglebi jesli masz kogos kto moze ci pomoc uciekaj jestes mloda dasz rade dziecko wychowywane w takiej rodzinie bedzie mialo skaze do konca zycia
    2011-04-05 20:32:55

     sandra

    co ja mam zrobic wrucilam do narzeczonego bo obiecywal ze juz nie bedzie pic ale jestesmy teraz po slubie i znow sie zaczyna to samo czyli picie i mnie wyzywanie klamstwa mamy jedno dziecko przestalam z nim w spolzyc juz do niego nic prawie nie czuje prosze o pomoc
    2011-04-05 16:57:12

     basia

    jestem trzy miesiace po slubie maz okazal sie chorobliwie zazdrosnym czlowiekiem ciagle oskarza mnie o zdrade kontroluje mnie moja komorke wykasowal wszystkie meskie imiona niby to moi kochankowie z pracy wydzwania co pol godz i sprawdza czy jetem w domu a jak mu sie wydaje ze mnie nie ma musze udawadniac ze jestem i kaze mi spuszczac wode w toalecie sprawdza moje majtki i szuka dowodu zdrady na pytanie dlaczego to robi odpowoada ze sie puszczam zaglada mi w oczt i twierdzi ze biore proch bo mam metne oczy i sprawdza apteczke nie moge sama wyjsc do masta a jak sie zdazy ze wyjde i zadzwoni to wydzwania ze mam wrzcac do domu mam chodzic tylko z nim a jak mam isc do lekarza cyz zalatwic cos urzedowego to tylko z nim potrafi nawet wolne sobie wziasc z pracy bylebym sama nie wychodzila zazdrosny jest i podejrzyliwy czy dostane rozwod z jego winy obecnie wyprowadzil sie z mojego mieszania na moja pisemna prosbe
    2011-03-16 18:02:27

     NINA

    Witam proszę o pomoc jestem mężatką od kilku lat mam 3 dzieci mój mąż był dobrym człowiekiem dopóki nie zaczą brać narkotyków ,próbowałam ratować małżeństwo ,wysyłałam go na leczenie,kończy się na obietnicach , a od 2 lat doszedł hazard .No i oczywiście wynoszenie z domu .Mam już tego dojść jak mam napisać wniosek o rozwód i gdzie moge zwrócić się o pomoc gdy on dostanie pismo bo wiem że będzie żle .Wiem jak reaguje jak tylko o tym chce porozmawiać .
    2010-12-27 20:08:30

     lucy

    Do Nieszczęśliwej! Twoje małżeństwo trwa krótko ( 5 miesięcy) i decyzja o rozwodzie jest zbyt impulsywna. Jeżeli jednak faktem jest że mąż znęca się fizycznie nad Tobą to decyzja o odejściu jest jak najbardziej uzasadniona. Jednakże będziesz musiała poprzeć to dowodami w czasie rozprawy, mogą to być zeznania świadków, opinia lekarza. Pozew o rozwód składa się w Sądzie Okręgowym miejsca zamieszkania pozwanego czyli tam gdzie zamieszkujecie, bądź też w szczególnych przypadkach w miejscu zamieszkania powódki. Różnica wieku między Wami też wpływa na jakość małżeństwa. Jesteś dużo młodsza od niego i nie traktuje Cię jak partnerkę, tylko jak młodszą siostrę, którą można skarcić. Mąż ma 36 lat a od niedawna jest żonaty, zbyt długo żył innym życiem, w którym najważniejsza była mama i teraz nie będzie łatwo tego zmienić. Jeżeli zależy Ci na mężu i Waszym małżeństwie to musisz cierpliwie i delikatnie ale stanowczo walczyć o swoją pozycję partnerki, ale jeśli mąż znęca się nad Tobą to nie licz na zmianę, będzie tylko gorzej i złóż pozew. Jesteś młoda i masz wielką szansę na znalezienie właściwego partnera, który Cię będzie szanował. Swoją drogą 21 lat to młodziutka jesteś na małżeństwo, pewnie nie zdążyłaś nawet poznać innych mężczyzn.
    2010-11-25 12:57:38

     Krystyna

    Mam pytanie: ile obecnie kosztuje rozwód?
    2010-11-20 19:09:09

     Iza

    jeste 9 lat po ślubie nie mamy dzieci ,wygasło wszystko co czułam do męża myśle o rozwodzie wiem że łatwo mi nie będzie on mi go nie chce dac ,poznałam kolege nie jeste z nim to jest tylko kolega spotykamy sie na kawe czy ja mam przestac sie z nim spotykac i pomyślec o moim mężu jak mi mówi że mnie kocha czy zrobic to co czuje zrowieśc sie ja sie dusze w tym związku .
    2010-11-17 22:24:49

     nieszczęsliwa

    mam taki problem jestem mezatka od 5miesiecy i nie uklada nam sie w małzenstwie nie mam nic do powiedzenia mąz słucha sie tylko swojej mamy tak jak mama jego zazadzi a dodam to ze mieszkamy odzielnie ale moj maz jest nerwowy i uparty i musze sie go słuchac bo jak sie nie słucham to wyciaga rece do bicia i tez wyzywa mnie ja juz mam dosc tego ponizania przez meza.Dodam to ze ja mam 21lat a maż ma 36lat.moje pytanie jest takie czy jak bralismy w swoich stronach slub to czy tam musze złozyc pozew o rozwód bo teraz mieszkamy na slasku i jestesmy tu zameldowani.Prosze o pomoc gdyz jestem w ciezkiej sytuacji bo tu nie mam rodziny tylko na mazurach
    2010-11-11 16:17:36

     melania

    Federacja na rzecz kobiet i planowania rodziny uruchomiła projekt, który ma zadanie udzielanie darmowych porad prawnych kobietom znajdującym się w trudnej sytuacji życiowej. Na stronie internetowej federacji można znaleźć bliższe info na ten temat.
    2010-10-18 12:44:38

     mała

    Witam!!! Czytając wasze komentarze to w głowie sie nie mieści jakie nasze polskie prawo jest. Jedna osoba pisała osobie ze jego żona wyrzuciła go z domu bardzo ciekawa sytuacja bo znajac prawo osoba nie moze wyrzucic z domu jak jest za meldowany i przebywa w tym domu Ja chciałam podobnie zrobic aby meza wyrzucic z domu ale tak sie nie da poniewaz bym musiala dac mu lokum zastepcze a jak jest madra osoba wtedy mogł by dac sprawe do sadu za to ze wyrzuciłam go z domu jedynem wyjsciem aby kogos wyrzucic z domu jest sadownie i trzeba miec mocne argumenty co do mej osoby miałabym mocne argument ale tak naprawde mam dosc sadów i tłumaczenia sie sedzinie mnie za pare miesiecy czeka rosprawa o rozwod troche sie boje poniewaz nie wiem na jaka sedzine trafie ale mam nadzieje ze pojdzie jak po masle Dodam rowniez kobiety 3 majcie sie i nie dajcie sie głowa do góry wiem ze łatwo pow niz zrobic ale wyjsciem jest abysmy sie trzymali na rownych nogach Kazdy z nas ma kłopoty ale trzeba wytrwale dazyc i nie dac sie zreszta wiem nie łatwo jest pozdrawiam !!
    2010-10-11 09:32:04



starsze komentarze



Wykup dostęp
e-DoradcaPrawny.pl Copyright 2006-2013
Kontakt Firma Regulamin Polityka prywatności