Doradca prawny online
Doradca prawny online
 
Twoj login:  Hasło:    
 
 
  • Darmowe porady prawne
  • Rozwód i separacja
  • Rozliczenia małżonków
  • Alimenty
  • Spadki i testamenty
  • Podatki - spadki i darowizny
  • Prawo w Internecie




 

Porady prawne > Artykuły > VI. Prawo na codzień

Konkubinat porady prawne - na co uważać

Gdy słyszę określenie "konkubinat" to generalnie mam niemiłe skojarzenia - jakby chodziło o jakąś chorobę (weneryczną) czy patologiczne zachowanie. Nieważne. Wszystko to nie zmienia faktu, że konkubinat jest instytucją społeczną i staje się coraz bardziej popularną formą wspólnego życia partnerów, którzy nie zawarli ze sobą związku małżeńskiego. Niezależnie od tego czy konkubinat, w którym żyjesz (masz zamiar żyć) to Twój wybór z uwagi na wrogi stosunek do małżeństwa, czy jedynie forma poprzedzająca (potencjalne) małżeństwo, musisz zdawać sobie sprawę, jak wyglądają, choćby w ogólnym zarysie, kwestie finansowe. Zapoznaj się z krótkim poradnikiem serwisu Godamis.

Nawet w małżeństwie bywa ciężko

Zaczynam od zwrócenia uwagi na to, że z finansami "nawet" w małżeństwie bywa ciężko. A przepisy prawa niezwykle wprost regulują kwestie finansowe między małżonkami, przede wszystkim kwestię nabywania prawa do majątku i wzajemnych rozliczeń. Utrudnienie numer jeden polega na tym, że do rozliczeń między konkubentami (sic!) nie można stosować, nawet na zasadzie podobieństwa, reguł obowiązujących w małżeństwie. Stosuje się więc zasady ogólne. Ogólne znaczy, że nieuwzględniające specyfiki tej formy bycia ludzi ze sobą. A to oznacza trudności.

Dobrze jest do czasu, gdy zaczyna być źle

Z finansami to jest tak, że wszystko jest dobrze, dopóki nie zacznie być źle (tak, jest to głęboka myśl logiczna). Oznacza ona, ni mniej, ni więcej, że problemy mogą przyjść w przyszłości, więc warto pomyśleć o pewnych kwestiach zawczasu.

W zasadzie problemy mogą zacząć się dopiero wtedy, gdy zaczynacie wspólnie coś kupować, dawać sobie różnego rodzaju "podarunki", które nie należą do drobnych upominków, a przede wszystkim, gdy razem spłacacie kredyty, bądź remontujecie mieszkanie. Wszystko w zasadzie jest dobrze, dopóki każde z was ma formalnie określony udział w inwestycji/zakupie. A ten udział istnieje w zasadzie wtedy, gdy posiadacie na to jakiś dokument. Jeśli razem idziecie do notariusza i kupujecie mieszkanie wspólnie, każdy po równym udziale, wszystko jest ok. Jeśli mieszkacie w jej mieszkaniu, a Ty kupujesz lodówkę i zostawiasz sobie paragon oraz odcinek z transakcji kartą płatniczą, wszystko jest ok. Gdyby się kiedyś "coś nie udało", będziesz mógł zawsze zabrać swoje, a przede wszystkim udowodnić, że to jest Twoje.

Problem finansowy charakterystyczny dla konkubinatu sprowadza się właśnie do tego, że jedna strona inwestowała w drugą, jednak potem nie może tego udowodnić. A życie jest bardzo różne. Po kilku wspólnych latach, z różnych względów może okazać się, że wasz związek "to jednak nie to". Z decyzją o rozstaniu zawsze związane są duże emocje. Pamiętaj, że w tych emocjach, ludzie zachowują się bardzo różnie. Ludzie się zmieniają. Musisz więc być po prostu ostrożny. Miłość-miłością, uczucia-uczuciami, warto jednak czasem podjeść do życia (w finansach) z pewnym dystansem. Uwagi te dotyczą głównie relacji w nowych (względnie nowych) związkach. Wiadomo, że z czasem, wiele rzeczy się zmienia, i najczęściej potem to wszystko staje się "wspólne", a nie tylko Twoje czy jej. Jednak musisz być roztropny.

Spłacanie mieszkania i remont

W praktyce najwięcej problemów dotyczy sytuacji, gdy jedna ze stron wzięła kredyt na mieszkanie i spłaca go, jednak wykorzystuje do tego również część środków partnera czy też przeznacza na spłatę tylko swoje pieniądze, jednak koszty życia dwóch osób, ponoszone są tylko przez drugą stroną (co de facto oznacza jedno i to samo). Problem w tym, że w wyniku spłacania rat, nie nabywa się żadnych uprawnień do mieszkania partnerki (czy do jej samochodu, laptopa itp.). Podobnie w sytuacji, gdy odremontujecie wspólnie mieszkanie, wymienicie elektrykę, ogrzewanie, wrzucicie do łazienki prysznic z jaccuzi. Wszystko pięknie. Tylko, że właścicielem tego wszystkiego zawsze pozostanie właściciel mieszkania.

Problem pojawia się wtedy, gdy po latach wspólnego życia, po rozstaniu, okazuje się, że ona ma wszystko, a Ty zostałeś z niczym. A jeszcze gorzej jest wtedy, gdy ona nie poczuwa się do tego, aby jakoś się z Tobą rozliczyć. Jedyne co może Cię wtedy uratować, to "dowody" na to, że za Twoje pieniądze ona spłaciła część rat za mieszkanie, odremontowała łazienkę czy też kupiła kino domowe i 32 calowy telewizor LCD. To że będziesz mieć dowody, nie oznacza wszakże, że Wasze rozliczenie będzie musiało skończyć się w sądzie. Wręcz przeciwnie. Właśnie wtedy w sądzie się najprawdopodobniej nie skończy, bo będziesz mieć argumenty, że wiele Twoich pieniędzy znajduje się w tym, co stanowi jej majątek.

Bez tych dowodów ciężko będzie Ci cokolwiek wywalczyć. Jeśli Twoja eks nie będzie mięć klasy, nie pozostanie Ci nic innego, jak tylko podkulić ogon i zaczynać wszystko od nowa (żeby nie powiedzieć od zera). Problem jest mniejszy jeśli zaczynasz od nowa w wieku np. 25 lat. Gorzej jak musisz zaczynać od zera, gdy już trochę więcej latek Ci nastukało. Oczywiście zawsze możecie "pójść na noże", w końcu jeśli nie przedstawisz siły argumentów, to pozostaje argument siły. No ale cóż, szczerze to nie polecam takiego rozwiązania. Z reguły niczego nie wywalczysz, podpadniesz zapewne pod jakiś paragraf, no i pozostanie niesmak. Kac na całe życie. A w takiej sytuacji, jedyne co Ci zostało to klasa i godność.

Pamiętaj w szczególności o tym, żeby:

  • pozostawić rachunki i odcinki z kart w związku z większymi zakupami, za które Ty płaciłeś (farby na remont, zestaw kina domowego itp.),

  • jeśli przekazujesz partnerce swoje pieniądze na spłatę rat, tak nazwij przelew, żeby było wiadomo po co są te pieniądze ("rata za mieszkanie za październik 2005 r."),

Oczywiście wszystko to należy robić bardzo umiejętnie, delikatnie, w sposób niezauważony. Nie można przecież wyjść na osobę, która nie ufa, która jest materialistą (wszak ten sposób postępowania musisz wdrażać już wtedy, gdy jest między Wami dobrze). Po latach, gdy zaufanie wzrasta, przeszliście już tak wiele, wiecie że nic Was nie rozdzieli, jest naturalne, że to myślenie, zacznie zanikać. Aż w końcu zniknie. I dobrze - inaczej być nie może. Ale niech stanie się to kiedyś. Nie wpadnij na ten pomysł np. po roku bycia razem. Godamis bardzo głęboko wierzy w Twoje szczęście. Tylko pamiętaj, że szczęściu trzeba czasem (często) pomagać.


 

Komentarze

dodaj komentarz do artykułu

     zdenek smetana

    Co człowiek to problem. Szósty rok w konkubinacie, zaciągnięty kredyt (prawie w cenie mieszkania) na remont jej mieszkania, pomoc finansowa w jego wykupieniu, do 3 roku życia kupowanie wszystkich rzeczy dla dziecka przeze mnie i moją rodzinę, finał taki, że robi trudności w widywaniu się z dzieckiem, próbuje wyjechać, zniknąć itp. W mieszkaniu nie jestem nawet zameldowany... co z tym zrobić? Jak odzyskać przynajmniej połowę włożonych pieniędzy aby móc mieszkać w swoim i móc się tam widywać z dzieckiem? Ma ktoś pomysł?
    2013-04-05 16:25:39

     ruda

    witam wszystkich mam bardzo podobny problem rozstałam się on w czasie naszego związku kupił na raty które dalej płaci lodówkę i kominek obecnie jestem bez pracy a on żąda ode mnie zwrotu tego lub zapłaty nie jest w stanie zapłacić mu tych pieniędzy ani nie moję oddać tego bo kominkiem ogrzewam całe mieszkanie kiepska sytuacja nie wiem co mam zrobić może mi ktoś pomóc coś doradzić
    2013-03-03 11:43:13

     Aga

    Witam! Ja żyje "jeszcze" w komunikacie od 12lat.z tego związku mamy dziecko. Jak go poznałam byłam w związku małżeńskim ale z mężem wzięliśmy rozwód za porozumieniem stron. Nie mieliśmy dzieci mamy nawet unieważnione małżeństwo przez kościół. Studiowałem, ale musiałam przerwać studia, zmieniłem adres zamieszkania. Po roku zaszlam w ciążę a po 2 latach przyszedł na świat synek . Mały miał 4 miesiące a ja musiałam iść do pracy bo za 400 zł miesięcznie nie byłam w stanie się utrzymać wraz z dzieckiem. On w tym czasie przebywał na kontrakcie za granica. Musiałam pracować - u jego rodziny za granica aby miec swoje pieniądze. Jak mały miał 3 lata podjęłam naukę na studiach wyższych i od 5 lat pracuje jako nauczyciel. Teraz w domu nam piekło. Wyzywa mnie ciagle, przypisuje nowych kochanków, ma pretensje do mnie ze spóźnienia się 15 minut z pracy- uznaje ze byłam na k.... Postanowiłam odejść od niego. Dzisiaj wrócił nad ranem o 3 godzinie pijany. Pózniej byłam zmuszona wezwać policję bo zastosował przemoc fizyczna wobec mnie. Policjanci zgłosili sprawę do dzielnicowego. Mieszkam w małej miejscowości z nim, mam na szczęście faktury na zakup mebli, lodówki, mebli do syna pokoju.najgorsze w tym ze samochód za który zapłaciłem stoi na mnie i na niego ze względu na zniżki ubezpieczeniowe. Niewiem jak ten podział bedzie wyglądał. Ale najbardziej się obawiam jego obraźliwych uwag pod moim nazwiskiem. Niewiem jak do tego podejść . Właściwie co ha mam robić?
    2012-12-01 19:34:06

     Dzikuska

    Wspolnie z moim facetem chcemy kupic mieszkanie. Ja niestety mogę wnieść np.40tys gotówki, za mojego faceta ojciec bierze kredyt i wnosi np.80tys (40tys jako wkład za syna -tyle samo co wniosłam ja, i drugie 40tys które mamy w planach razem spłacac ojcu. Jak to rozegrac, bo mam wrazenie ze ojciec bedzie chciał kupic to mieszkanie ze mna, gdzie ja bede miała 1/3 udziału a potem bedzie chciał go przepisac synowi.Czy pozniej jak razem spalcimy te 40tys kredytu za ojca to mozna zwiekszyc moj wkład do 50%?
    2012-11-02 17:33:22

     longin

    mam mieszkanie wlasnosciowe i chcialbym ustanowic moja partnerke wspolwlascicielka co mam robic zeby to zrobic i nie poniesc duzych kosztow
    2012-10-22 10:48:15

     RySa

    Ja po 23 latach zostalem wywalony z domu, prawie przez okno
    2012-09-22 20:45:50

     mp naiwna

    zylam w konkubinacie, mam z eks corke. bylo ok dopoki bralam na siebie kredyty bo ojciec dziecka wiecznie nie dostawal pieniedzy za wykonywana prace a mi brakowalo na zycie, pampersy itd. teraz jestem sama bo skonczyla mi sie mozliwosc brania kredytow a splacac nie mam za co bo "tatus" mojej corki nawet nie placi alimentow jemu wszystko uchodzi na sucho a ja mam zabl. konto. co moge zrobic moge oskarzyc go o wyludzenie ode mnie kasy nie majuac dowodow w zasadzie zadnych? bo wszystko bralam na siebie a sami swiadkowie to slowo przeciwko slowu tylko. poradzcie
    2012-09-06 20:42:48

     Sylwia

    Witam mam taki problem,jest mieszkanie gdzie jest zameldowana moja mama,moj brat i ja.Oni tam mieszkaja a ja wynajuje inne mieszkanie z narzeczonym.Ostatnio przyszlo mi pismo od komornika bo jest zadluzone mieszkanie bo nie placa a ja tylko jestem zarejestrowana zebym ja splacila ten dlug bo mi na pensje wszedl,jestem w rozpaczy nie wiem co robic.Nie mieszkam tam a musze splacac ich dlugi.Wymeldowala bym sie z tamtad ale nie stety nie mam gdzie.Moze ktos mi doradzi co mam zrobic zeby wiecej ich dlugow nie placic,czy to wogole mozliwe?Bo zeby nie bylo tak ze ja splace jedno a tu za chcwile przyjdzie mi kolejny wyrok za zadluzenie.Prosze pomozcie
    2012-07-25 10:23:35

     Hedwisia

    Moj kochany owszem byl moim konkubentem siedem lat.Kochalismy sie na zaboj.W tym roku mial byc nasz slub ale w lutym los przekreslil nasze plany i moj kochany zginal na kopalni.Nie udalo sie zrealizowac tego o czym myslelismy przez te wspolnie spedzone lata nie zostalismy mezem i zona ale i ja i ON wiemy jak dobrze nam bylo razem
    2012-07-18 02:21:21

     MARTA

    Witam, konkubent mojej mamy mieszkał w jej mieszkaniu przez 3 lata. potem się rozstali. w mieszkaniu zostały jego meble których nie chce zabrać. Ostatnio wrócił bo stwierdził że nie ma gdzie mieszkać . Nie ma mieszkania i pracy. Ponad to ściga go komornik. Nie można się go pozbyć z mieszkania. I nie chce zabrać swoich mebli. Jak się go pozbyć raz na zawsze i zrobić żeby zabrał swoje rzeczy. Może powiadomić komornika że tu się znajdują jego rzeczy i on się nimi zajmie. A żeby pozbyć się go z mieszkania co zrobić wezwać policje. Przez kilka miesięcy już tam nie mieszkał nagle się pojawił że nie ma gdzie mieszkać. 20:48 Witam, konkubent mojej mamy mieszkał w jej mieszkaniu przez 3 lata. potem się rozstali. w mieszkaniu zostały jego meble których nie chce zabrać. Ostatnio wrócił bo stwierdził że nie ma gdzie mieszkać . Nie ma mieszkania i pracy. Ponad to ściga go komornik. Nie można się go pozbyć z mieszkania. I nie chce zabrać swoich mebli. Jak się go pozbyć raz na zawsze i zrobić żeby zabrał swoje rzeczy. Może powiadomić komornika że tu się znajdują jego rzeczy i on się nimi zajmie. A żeby pozbyć się go z mieszkania co zrobić wezwać policje. Przez kilka miesięcy już tam nie mieszkał nagle się pojawił że nie ma gdzie mieszkać.
    2012-06-14 22:04:43

     kobietka

    Witam, a co w sytuacji kiedy kupujemy mieszkanie w udziale, ale raty kredytu spłaca tylko jedna osoba. Czy po latach może się okazać, że to ona ma prawo do mieszkania.
    2012-03-09 11:42:51

     ja

    Witam mam pytanie , tat chce w akcie darowizny podarowac mieszkanie mi i mojemu chlopakowi , nie mamy slubu czy on tez moze byc wlascicielem ??i czy tata moze nam podarowac to mieszkanie??
    2012-02-23 11:00:11

     baksi

    jezeli on daje na te raty 500 zl to jest wszystko ok.Ale jezeli do splaty daje 2000 to ty jemu jestes winna 1500 i mieszkanie jest twoje i tylko.
    2012-01-26 10:59:08

     jakos

    Moze mi cos poradzicie. Jestem z facetem ponad 4 lata stwierdzilismy ze zamiszkamy razem ale wlasnie od paru dni jest problem, poniewaz ja wzielam na siebie kredyt, mieszkanie jest moje a on doklada sie do rat i teraz co zrobic jakby sie nam nie powiodlo. oczywiscie on wyszedl z taka propozycja zebym po rozstaniu wszystko mu splacila? mnie sie to w glowie nie miesci bo mysle pozytywnie i nie nalezy tak myslec ale zycie uklada sie roznie. czy to jest zaufanie, jesli partner wychodiz z taka propozycja? czy zwykly materializm. ja zostane sama z ratami i jeszcze mam jemu splacic jego pieniadze ktore wlozyl w raty bo odwidzialo sie np po latach?? jak to rozwiazac pomozcie. jakby wynajmowal mieszkanie kto by mu zwrocil za pobyt tam? tu mysle ze jest podobnie. oczywiscie za sprzety domowe tak ale nie raty. co o tym sadzicie??
    2012-01-10 10:46:38

     Cristal

    A co powiecie o tym? żyłam do niedawna z fecetem, z którym mam 2 dzieci, on wziął na siebie kredyt na spłatę zadłużenia mieszkania mojej mamy na kwotę 20 tyś zł. Życie jak życie okazało się że już se sobą nie jesteśmy, on mi płaci alimenty zasądzone przez sąd na dzieci, ja jestem matką samotnie wychowującą dzieci, zarabiam najniższą krajową plus te alimenty(800zł).Wiąże koniec z końcem by jakoś to było a on założył mi sprawę o zwrócenie kosztów kredytu tj. 43 tyś zł posiadając jedynie wydruk przelewu na te 20 tyś na którym widnieje imię nazwisko mojej mamy i moje oraz adres mieszkania wraz z info ze jest to spłata zadłużenia, czy w tym wypadku ma do tego prawo?
    2012-01-05 19:11:32

     daga

    do Karolinki: co ty za głupoty wypisujesz? W jaki sposób miał by ci się nalezeć status "samotnej matki" skoro mieszkasz z partnerem?? To, że nie jest to ojciec Twoich dzieci nie ma znaczenia, przecież gospodarstwo domowe prowadzicie oboje.Więc proszę Cię bardzo nie obwiniaj tu prawa polskiego bo w całej Europie kobieta mieszkająca z partnerem nie jest uznawana za samotnie wychowującą matkę!!! I bardzo słusznie zresztą!!!
    2012-01-01 15:51:45

     teściowa

    no cóz, moja córka rozwiadła sie po 7 latach małżeństwa , została bez mieszkania i z 4 letnim synkiem. Od dwóch lat sądzi sie o podział majątku dorobkowego, / graty w mieszkaniu i telewizor/. Zamieszkała w moim mieszkaniu z synkiem. Niebawem zamieszkał z nią konkubent. Oboje mieli krucho z pracą, ale pracowali i trochę remontowali wspólnie mieszkanie , trochę ja pomagałam. Mieszkanie jest nadal moje. Po 1,5 roku mieszaknia wspolnie okazalo sie ,ze konkubent nie jest w stanie zaakceptowac dziecko. Po prostu tresowal go. Nie spodziewalam sie że jest taki sprytny i zbiera wszystkie rachunki . Jego wklad w mieszkanie to urzadzenie kuchni , ale wczesniej moje meble wymontował , kuchenke też i komus dał. Teraz kiedy wyprowadzil sie i wymeldował nagabuje moją córke żeby oddała jemu pieniądze za meble. No cóz ma faktury ( zapłcił za nie ), Moja córka ma nierozliczone sprawy majątkowe , czyli nic nie ma własnego. Na szczęście mieszka w moim mieszkaniu Po pierwszym mężu nic jej nie zostało, a po konkubinie zmorę - zwrot pieniędzy za meble. To po prostu naiwność kobiety . I moja wina ,ze pozwoliłam na montaż mebli za jego pieniądze. Chciałabym mu nic nie oddać. Ale nie wiem jak to zrobić.
    2011-11-11 20:36:17

     kalinka

    Ja natomiast żyję od 4 lat w konkubinacie, ale nie jest nam źle, wręcz przeciwnie- bardzo się kochamy i chcielibyśmy zalegalizować nasz związek. Problem jest w tym, iż jestem wdową, otrzymuję dodatek do rodzinnego 340 zł oraz rodzinne po 91 zł na dziecko (mam 2 z małżeństwa)To nie są duże pieniądze, wie o tym każdy, kto ma dzieci,ale... jeśli wyjdę za mąż, bądź ktokolwiek w Opiece Społecznej dowie się, że mieszkam z mężczyzną pod jednym dachem, to zabiorą mi te marne grosze. Przy dobrej sprawie zostałby mi tylko zasiłek rodzinny, bo według naszego chorego prawa samotną matką nie jestem, nawet żyjąc w konkubinacie Tak więc "chcieć" nie zawsze znaczy "móc"
    2011-11-08 21:34:09

     zosia

    Mądrale!!!a co zrobić chcę mu wszystko oddać tylko mieć święty spokój mam dość poniżania opluwania szarpania ale on nie daje mi spokoju.
    2011-11-06 06:20:09

     Ania

    Witam serdecznie,jestem w związku 5 lat,nie jesteśmy małżeństwem ale mamy 4 letnią córeczke.Nie układa nam się dobrze,mieszkamy w jego mieszkaniu jesteśmy tu z córeczką zameldowane ale mimo wszystko zastanawiam się nad roztaniem,ponieważ wiem że popełniłam bląd wiążąc się z nim ale mam pytanie czy aby się wymeldowac z jego mieszkania musimy z córką zameldowac się w innym miejscu?
    2011-11-04 11:41:37

     nobody

    No ja właśnie tak kończę. Ale mam klasę (mam nadzieję) i zostawiam jej całe mieszkanie i kasę na koncie. Niech się nażre, ja sobie spokojnie poradzę, a karmę mam czystą. Tyle tylko, że za tydzień będziemy już na Pani-Pan. Krzyżyk na drogę i niech spier... sorki musiałem to z siebie wyrzucić :) Artykuł mi pomógł, bo się zastanawiałem, czy mogłaby się dorwać do mojego majątku, o którym nawet cienia pojęcia nie ma :D
    2011-10-14 15:01:33

     ona

    Temat wciąż aktualny! Szkoda, że nie przeczytałam go w 2007 roku, może uniknęłabym teraz wielu problemów. Jestem po rozwodzie, mam dwójkę dzieci. Po latach samodzielnego radzenia sobie z życiem pomyślałam, że zacznę raz jeszcze. Własnie minął czwarty rok życia w konkubinacie. Mieszkałam w małym domku - zupełnie wustarczającym na potrzeby moje i dzieci - jednak za małym na powiększoną rodzinę. Rozbudowaliśmy dom, wzięlam kredyt, on dołożył część, wzięłam drugi kredyt bo zabrakło na wykończenie domu. Zyjemy razem i uważam za normalne, że spłacamy razem raty kredytu, bo to taki rodzaj czynszu. Czasami się zdarza, że dzieje sie pomiędzy nami gorzej i wtedy staje pod groźbą niewypłacalności. Bo mój partner żada rozliczenia się z nim. Teraz jest właśnie kolejny taki moment, on chce dalej żyć razem, ale nie chce ponosic kosztów kredytu, niezbednych remontów domu... Czasami coś kupi.... Wynika z tego więc, ze ja matka dwójki dzieci jestem naciągaczką , wymagając od niego takiej partycypacji. Niestety rozbudowałam ten dom, raty są spore i będa takie jeszcze przez wiele lat. Po przeczytaniu artykułu doszłam do wniosku, że rzeczywiście juz nie chcę jego udziału w codziennych życiowych wydatkach, bo potem się okaże, że będę musiała sprzedać dom, żeby go spłacić. Dodam tylko, że w opcji sama nie bardzo sobie poradzę z wszystkimi wydatkami. Jednak dla mnie to punkt zwrotny: albo biorę jeszcze jeden kredyt (o ile go dostanę) i spłacam swojego partnera albo podpisujemy jakiś papier, że nie będzie się domagał ode mnie zwrotu poniesionych kosztów w przyszłości. Gdzie taki papier podpisać? Brakuje mi odwagi aby żyć tak dalej po przeczytaniu tego artykułu. Dodam też, że mój partner ma własny majątek: spore konto przekraczającze znacznie 200 srednich krajowych, dobrą pensję, mieszkanie, jest jedynakiem a jego rodzice mają dom i mieszkanie w Warszawie. Ma też jednego syna. Ja mam dom, z dwoma kredytami na hipotekę i dwójkę dzieci, które utrzymuję sama i tylko na mnie moga liczyć. Co byście mi poradzili? Ona, 40 lat
    2011-10-06 12:30:09

     ;(

    Moja eks nie chce oddac mi dokumentów i innych rzeczy które wniosłem wprowadzając się do niej. dodatkowo obiecała mi oddanie najpotrzebniejszych papierów, a kiedy sie zjawiam to czeka na mnie policja... to jest nierealne co ona wyprawia...
    2011-08-12 08:43:02

     KONKUBENTKA

    WITAM WSZYSTKICH KONKUBETÓW I KONKUBENTKI:) WIECIE WESZŁAM NA TĄ STRONKĘ BO WSZYSCY MNIE STRASZĄ, ŻE MOGĘ KIEDYŚ ZOSTAĆ Z NICZYM BO ŻYJE W WOLNYM ZWIĄZKU JUŻ 8 LAT MAMY 3-LETNIEGO SYNKA, MIESZKANIE JEST NA TEŚCIÓW TZN.KREDYT, MY JESTEŚMY TAM TYLKO ZAMELDOWANI I TO MY OCZYWIŚCIE SPŁACAMY KREDYT W WIĘKSZOŚCI Z MOJEJ PENSJI ALE Z TEGO CO TU WYCZYTAŁAM TO NIE MA ŻADNEGO ZNACZENIA ŻE CO MIESIĄC PRZELEWAM KASĘ NA TEŚCIOWEJ KONTO? REMONT TEŻ ZROBILIŚMY ZA NASZE PIENIĄDZE....OSTATNIO COŚ ZA DUŻO SIĘ KŁÓCIMY O PIENIĄDZE KTO ILE ZA CO ZAPŁACIŁ, ZACZYNAM SIĘ BAĆ, ŻE MOGĘ ZOSTAĆ Z RĘKĄ W NOCNIKU-ALEŻ BYŁAM NAIWNA! BO COŚ CZUJĘ, ŻE NIC TU SIĘ NIE DA W MOJEJ SYTUACJI WSKÓRAĆ, NIE ZBIERAŁAM RACHUNKÓW, NIE MAM FAKTUR NA SIEBIE ANI NIC W TYM STYLU. FUCK!!!!!
    2011-07-28 11:31:37

     asienka330

    witajcie... ja tez mam problem,, mam 3 letnia coreczke... ja sama mam 24 lata , "tatus" 26 i co? w zeszlym roku stracil na pol roku prawo jazdy... za jazde pod wplywem alkoholu,,, ja nie pracuje od 1 marca i co? polowe swojej wyplaty w marcu eydalam na raty (jego) niby nasze,,, okna w jego domu na raty, laptop, nawigacja ... i tankowanie samochodu za 200 zl... potem on sie wyprowadzil ,,,nie moglam przepatrzec juz jak on mi nie pomaga i sam codziennie wieczorem pije piwo... teraz? ja mam dziecko, dopiero bedziemy w sadzie w sprawie o alimenty... zostal mi tylko aparat fotograficzny i to ktiry kupilismy za becikowe... on mnie straszy adwokatem itd, nawet bransoletki nie chce oddac dziecka ktora ma w domu(prezent z chrztu) , najchtniej zniknelabym, ale nie moge, mam zapisane w historii ostatni rok kiedy to z mojej wyplaty robilam przelew i placilam raty za laptopa i okna... czy moglabym cos z tym zrobi, nie wiem,,, ale chcialabym, bo od niego od 3 miesiecy dostalam tylko 300 zl.
    2011-06-17 17:36:25

     paw

    Do Zofii - od dnia dowiedzenia się o naruszeniu prawa z zasady ma Pani miesiąc czasu na wniesienie powództwa opozycyjnego z art. 841 kpc. Wniesienie powództwa opartego na 841 powinno być poprzedzone wystąśpieniem do wierzyciela o odstąpienie od egzekucji, która wedlug osoby trzeciej )pani) narusza jej prawa.
    2011-02-23 14:07:35

     prawnik

    Do Zofii: Problem jest opisany w literaturze prawniczej - Przegląd Prawa Egzekucyjnego. W internecie oczywiście opublikowano sam początek artykułu, zawierający ogólniki, ale można dotrzeć do całego w jakiejś bibliotece prawniczej i wszystko przeczytać - polecam
    2011-01-30 19:59:44

     Zofia

    Mam straszny problem.Zyje od 13 lat w konkubinacie.Ze swoim konkubentem mam 3 dzieci i jedno z wczesniejszego nieudanego zwiazku z innym mezczyzna.Mieszkamy w mieszkaniu ,ktore jest przepisane na mnie i rowniez posiadamy samochod ktory jest zapisany na mnie.Od pewnego czasu moj konkubent ma kłopoty finansowe i ma zajecie komornicze.Czy jest to godne z prawem ,ze komornik zajał moj samochod ktory jest zapisany na mnie jak rowniez telewizor? Prosze jezli ktos miał podobny problem ,niech napisze....
    2011-01-01 09:57:15

     gosciuwa

    ja jestem tego zdania,jak mu sie nie podoba niech zabiera swoje manatki i spada, dostawal wikt i opierunek i cos wiecej od partnerki,na tym sie konczy.Niech oddaje klucze od domu i zegnajjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjj.
    2010-12-02 12:49:56

     ja34

    czy słyszał ktoś z Was, że po siedmiu latach trwania konkubinatu partnerom należy się połowa majatku?
    2010-11-26 18:59:43

     giz

    zauważam życiową prawidłowość jeśli ktoś kogoś wykiwa, to kobieta mężczyznę jeśli ktoś się uskarża - to kobieta na mężczyznę wyjątki tylko potwierdzają regułę
    2010-11-17 10:51:10

     Joko

    Niestety kochani życie to nie zawsze bajka,czy to w małżeństwie czy w konkubinacie różne rzeczy mogą nam się przydarzyć.Ja żyłam w konkubinacie kilkanaście lat,urodził nam się niepełnosprawny syn,sprzedałam swoje mieszkanie aby ratować syna.Zamieszkałam z jego ojcem w jego domu,no i się zaczeło.. istne piekło,wypominanie że musi mnie i syna utrzymywać,a pływał i dobrze zarabiał.Ja z pracy musiałam zrezygnować aby zająć się naszym synem.Kiedy wracał z rejsu do domu nigdy się nie zajmował synem,wręcz odwrotnie,znęcał się nad nim,chciał się go pozbyć z domu.Miałam tego dość,postanowiłam że muszę coś z tym zrobić i ratować syna.Był na tyle głupi czy nierozważny że udało mi się uzyskać od niego pełnomocnictwa bardzo mocne odnośnie jego domu.Myślał że jestem zależna od niego pomylił się....Pewnego razu wrócił z rejsu i się zdziwił,jego dom zamieniłam na 2 oddzielne mieszkania,oddałam mu meble sprzęt,pamiątki rodzinne a nawet jeden z samochodów w akcie darowizny.Wreście jestem szczęśliwa i spokojna o losy syna,on nawet alimentów nie płaci.Więc sposobem ale odzyskałam co włożyłam w ten związek i nie wylądowałam z synem pod mostem.
    2010-11-10 00:16:43

     roszponka

    W moim przypadku bylo jeszcze ciekawiej,zylismy 6lat w konkubinacie i bylismy szczesliwi,bynajmniej tak mi sie zdawalo.Nie patrzylam w zyciu kto i ile zarabia (on nie pracowal przez ostatnie 2lata) tylko wiecznie sobie mowilam ze drugiemu tzreba pomagac-tak mu pomoglam ze wyremontowalam jego dom,kupilam wszystkie meble,sprzet agd no i samochod,a on pewnego pieknego dnia zmienil mi zamki w drzwiach-czego nic nie zapowiadalo,wyplacil wszystkie pieniedze ze wspolnego konta.Tak mu ufalam i nie wierzylam,do dzis nie wierze w to co zrobil.Teraz nawet jego rodzice pala glupa i mowia ze oni nie wiedza o co chodzi.
    2010-10-16 19:10:11

     Konkubina

    Pani Malwino a kto powiedział że wszytko musi być albo czarne albo białe ... niestety życie skałda się głownie z odcieni szarości... I kto powiedział że powinno być tak albo siak?? to ludzie tworzą prawo i ludzie mogą je zmieniać ... Smutne że tylko otwarte umysły mogą to pojąć...
    2010-09-24 14:32:41

     gosia

    życie w konkubinacie to strach w razie czego zostajesz z niczym strata czasu
    2010-07-15 10:47:57

     naiwna

    Witam, ile kobiet tyle historii. Ja jestem w związku "konkubenckim" (obalam stereotypy i określenie to wcale mnie nie drażni)od 8 lat. Było cudownie... Do czasu jak nie urodziła się córeczka. Czar prysł jak bańka mydlana a ja spadłam z hukiem na ziemię...Po 3 latach na świat przyszedł syn...miał nas pogodzić a jest jeszcze gorzej... On zakłada że jego obowiązkiem jest tylko utrzymać rodzinę. I przyznaję finansowo nie jest zle. Ale gdzie uczucia, serce, ciepło? Do domu wraca jak dzieci śpią (chce mieć spokój) Wydaje dzieciom rozkazy jak generał w wojsku-w ten sam sposób z nimi rozmawia. Ale się otworzyłam... Kobiety, jedno jest pewne że my bez nich świetnie sobie damy radę, natomiast oni bez nas zdecydowanie gorzej sobie radzą. Pozdrawiam wszystkie w związkach małżeńskich oraz "konkubenckich"
    2010-06-09 22:37:19

     

    Od 4 lat mieszkam z mężczyzną który jest po rozwodzie . Ja mam z pierwszego małżeństwa syna na którego dostaję 20o zł alimntów. On Ma córkę na którą płacimy 700 zł alimentów. Oboje pracujemy . Pozornie zarabiamy po równo. Wynajmujemy mieszkanie ale po uregulowaniu opłat i jego i moich wydatków wychodzi na to , że dom utrzymuję ja. Mam już tego dosyć, bo chcąc kupić sobie czy mojemu synowi cockolwiek muszę to dwa razy przliczyć i sprawdzić czy może z tego zrezygnować. Tak naprawd to dociera do mnie że on jest na moim utrzymaniu. Będąc z kimś powinno Ci być łatwiej a ja dochodzę do wnioesku, że będąc matką samotnie wychowującą syna mam większy komfort psychiczny i finansowy.
    2010-05-27 12:01:39

     naiwna

    żyłam w konkubinacie 12lat, było raz lepiej raz gorzej, papierek nie był do niczego potrzebny!!!!! teraz wiem, że popełniłam błąd, wyrzucił mnie z mieszkania na które wspólnie odkładaliśmy, wspólnie spłacaliśmy pożyczone pieniądze na nie, wspólnie remontowaliśmy, wyszłam tylko z rzeczami osobistymi. teraz słyszę, ze jego żona uważa że mi nic się nie należy przykre jest to, że żyjesz z kimś, a później się okazuje że nic z tego co robiła ta druga osoba czy mówiła było tylko jednym wielkim kłamstwem patrząc na to co teraz wygaduje i robi jak mówi przysłowie: Polak mądry po szkodzie! Teraz wiem, że uczucia uczuciami, a ekonomia ekonomią :D pozdrawiam wszystkich, nie bądźcie naiwni!!!
    2010-05-19 14:47:39

     Dorota

    A ja żyję sobie w konkubinacie już rok i jest nam ze sobą cudownie... każdy zazdrości mi takiego faceta... ja jestem szczęśliwa i myślę, że on też więc po co nam papier? czy on coś zmieni?
    2010-05-05 19:44:31

     EWELINA

    zyje w konkubinacie.z mezem rozwiodlam sie z [MILOSCI] DO INNEGO MEZCZYZNY.PO LATACH WIEM ZE TO BYLA WIELKA POMYLKA.JA MAM CORKE ON DWOJE SWOICH DZIECI.CIAGLE SA AWANTURY O PIENIADZE ON ZARABIA WIECEJ PONIZA MNIE I MOJA CALA RODZINE.MIESZKA W MOIM DOMU W KTOREGO REMONT WLOZYLISMY OBOJE WLASNE PIENIADZE TERAZ TEGO ZALUJE NINAWIDZE SIEBIE ZA TO CO ZROBILAM MIALAM WSPANIWLEGO MEZA ON ULOZYL SOBIE ZYCIE MA ZONE DZIECKO A JZ JAK SIE OKAZALO NIE MAM WLASNEGO KONTA POTRFI WYRZUCIC MNIE Z POKOJU BO UMYSLI SOBI ZE CHCE MIEC JASKINIE SPOKOJU DLA SIEBIE A JA MAM ISC DO CORKI SPAC ALBO NA STRYCH MAM WYBOR ZALUJE TEGO CO ZROBILAM KOBIETY ZASTANOWCI ZANIM PODEJMIECIE TAKA DECYZJE.NIE MOWIE ZE ZAWSZE TAK MUSI BYC ZE KAZDY JEST TAKI SAM 10LAT TEMU NIE MYSLALAM TAK ALE TERAZ WIEM JEDNO TO ZYCIE PISZE SCENARIUSZ NIE MY
    2010-05-04 19:04:23

     gosik2

    żyję 8 lat z mężczyzną, którego kocham i szanuję. różne perypetie nas przez ten czas spotkały. ale wciąż jesteśmy razem i mam nadzieję że tak pozostanie, ale powiedzcie mi czym to się różni od związku zawartego przed urzędem czy w kościele. żyjemy tak samo czy jesteśmy po ślubie czy nie. co to zmienia że mamy podpisany jakiś urzędowski papierek.
    2010-04-18 21:34:03

     Rozmowa

    Witam zbieram materiał dziennikarski do programu tv. Bardzo proszę o kontakt osoby, które: - są kobietami, które zostawiły swoją rodzinę dla innego mężczyzny; - są mężczynami, których porzuciły żony i zostawiły z nimi dzieci; - osób, które zostały porzucone przez matkę ponieważ matka zaczęła nowe zycie z kimś innym. Bardzo dziękuje za kontakt. Rozmowa jest zupełnie poufna i nie zobowiązuje do występu w programie. Pozdrawiam serdecznie. k.skowronska@tvn.pl
    2010-03-03 11:08:51

     radek

    A ja sobie zylem 4 lata szczesliwie w konkubinacie. Ciezko harujac. Kupilismy nowe mieszkanie, za moje bylo wyremontowane, urzadzone. Nie bylo myslenia ze trzeba sie kiedykolwiek dzielic czymkolwiek. A jednak po tych zlotych i tlustych latach, kiedy odchodzilem, zostawila mnie z kompletnym ZEREM. Super inwestycja. To bylo 10 lat temu, kiedy to wspominam, nie zaluje niczego. Nie chodzi o pozostawione rzeczy czy straty materialne. Bardziej szkoda mi straconego czasu.
    2010-02-16 21:50:18

     BACAKING

    WITAM WSZYSTKICH. KAŻDY Z NAS MA WYBÓR, NIEKTÓRZY SIĘ SPARZYLI, A NIEKTÓRZY ŻYJĄ SZCZĘŚLIWIE...ŻYCIE. BYŁEM ŻONATY OSIEM LAT KIEDY TO ŻONA MI OŚWIADCZYŁA, ŻE MNIE NIE KOCHA I CHCE INNEGO. OK BYŁ TO SZOK.UDAŁO MI SIĘ ZACHOWAĆ ZIMNĄ KREW. ŻONA ZŁOŻYŁA POZEW O ROZWÓD BEZ ORZEKANIA O WINIE. NIE SPODZIEWAŁA SIĘ, ŻE JA NA TO NIE PÓJDĘ.PROCES TRWAŁ 5 LAT MOJA ŻONA PRZEGRAŁA. ZOSTAWIŁEM JEJ MIESZKANIE, SAMOCHÓD,DZIAŁKĘ ITP.(WSZYSTKO CO DO JEDNEJ RZECZY BYŁO KUPIONE ZA MOJE, WYŁĄCZNIE MOJE PIENIĄDZE.PO PARU LATACH WYSTAPIŁEM O PODZIAŁ MAJATKU
    2010-02-04 19:35:26

     laila

    Zastanawiam sie nad jednym??? Dlaczego zycie w konkubinaci nie jest do konca uregulowane prawnie,w koncu zyjemy razem,nasz budzet domowy jest wspolny (identycznie jak w zwiazku malzenskim)dlazego wiec jedna ze stron ma ponosic jakies krzywdy materliale po rozstaniu sie ??? Nie mozemy przeciez przez kilkanascie lat zbierac rachunkow imiennych na kazdy produkt ktory zakupimy,jest to nierealne.Powinno istniec prawo ktore by ten problem regulowalo i koniec.Dlaczego po smierci konkubina z ktorym zylismy przez 20 lat nie mam prawa do dziedziczenia jego emerytury,a jako zona mam takie prawo?jaka jest roznica miedzy zona a konkubina zyjaca w zwiazku 20 lat???
    2010-01-14 13:12:52

     Vitoria

    Konkubinat??? Myślałam, ze po nieudanym małżeństwie będzie już tylko lepiej...niestety. Obecnie mam syna z małżeństwa i córkę z drugiego związku. W niepamięć poszła chęć zalegalizowania naszego związku, tak jak zapewnienia o miłości do mojego pierwszego dziecka. Mało tego - mieszkamy u jego ojca, gdzie włożyłam wiele pieniędzy w remont jego mieszkania - niestety zostało rozgoryczenie ( faktur brak) Zastanawiam się poważnie nad odejściem - tym batrdziejże muszę mu płacić nawet za kurs samochodem????? To co mnie tu trzyma to nie głupota tylko brak wyjścia...Wszystko jednak jest kwestia czasu.
    2009-11-29 21:43:56

     piter

    POMOCY! jestem na etapie kupna mieszkania na kredyt - współwłasność w konkubibacie, jak się zabezpieczyć na ewentualne czarne scenariusze, np. co w przypadku gdy mnieszanie jest wspólne ( akt notarialny)a nie możemy sie dogadać kto kogo spłaca. On/Ona uważa że dał większą część , ceny mieszkań poszły nie samowicie w góre???
    2009-11-11 10:31:45

     Kochabitant

    Droga Pani Malwino. Konkubinat czy też kohabitacja jak poprawnie należało by się o takich związkach wyrażać w związku z pejoratywnym zabarwienie słowa konkubinat, z definicji zakłada że osoby żyjące w takim związku są kochankami choć poprawnie jest mówić o współżyciu gdyż słowo kochankowie posiada konotacje mogące zniekształcać istotę tych relacji. To tak po pierwsze. Z Pani wypowiedzi bije głęboki brak wiedzy na temat zjawiska które pragnie Pani komentować. "Albo wolność i brak praw albo małżeństwo i prawa !!!!!" Pani myśl mogła by uchodzić za nawiązanie do ustaw napoleońskich o ile by je Pani znała. Niestety przypomina bardziej slogan z kazania prowincjonalnego proboszcza. O tych pięciu wykrzyknikach już nie wspomnę. Jeżeli według Pani jedyną implikacją wolności jest późniejszy problem to bardzo współczuję. Myli się też Pani co do dochodzenia swoich roszczeń przed sądem. Równiez konkubenci/kochabitanci mogą ich dochodzić choć przyznaję jest to trudniejsze niż w przypadku małżeństwa. W takich przypadkach stosuje się przepisy prawa cywilnego w większym stopniu niż prawa rodzinnego. Na koniec gratuluję pani stażu, a co do poczucia szczęścia to każdy ma jego inną definicję jak i różne są oczekiwania względem życia. Te mniejsze łatwiej zaspokoić. Droga Pani kati skoro mając tak nieodpowiedzialnego partnera zdecydowała się pani na 3 dzieci to można mieć spore wątpliwości co do Pani zdolności racjonalnego myślenia. Drogi Panie Ronaldzie Skoro kupił Pan mieszkanie za własne pieniądze a mimo to wpisał Pan swoją partnerkę jako współwłaściciela można powiedzieć że darował pan jej po prostu jego połowę obchodząc przepisy o podatku od darowizn. To że Pana partnerka poczuwa się w ogóle do oddania Panu swojego udziału w nieruchomości jest wielkim ukłonem w Pańską stronę. Narzekanie w takim wypadku na konieczność poniesienia kosztów notarialnych, sądowych i fiskalnych pachnie cwaniactwem. Jedyna rada jakiej mogę Panu udzielić to taka że podatek od sprzedaży jest niższy niż od darowizn między osobami niespokrewnionymi. Jest to obchodzenie prawa gdyż była by to umowa fikcyjna mająca na celu jedynie pomniejszenie kwoty podatku. Pozdrawiam.
    2009-08-20 19:07:44

     Roland

    Zylem w konkubinacie 5 lat,kupilem mieszkanie z wlasnych srodkow mam je udokumentowane,w akt notarialny wpisalem konkubine 50% ja 50% ona,teraz rozeszlismy sie i pozostal ten problem.Chce aby zrezygnowala ze swojej czesci bo musze zaczac zyc normalnie,niby wyraza na to zgode ale po postepowaniu notarialnym beda spore oplaty i podatki ktore ja bede musial zaplacic.Np.podatek od darowizny itp.Czy jest jakies wyjscie z tego pata,na placenie podatkow mnie w tym czasie nie stac,zwlaszcza ze to byly moje srodki.Konkubina nie dolozyla do zakupu nic.Jezeli jest osoba ktora moze podac jakas rade,porade to prosze o pomoc podaje maila:rolandjanusz@yahoo.com
    2009-07-23 15:40:05

     

    Kobiety czego wy chcecie kazdy facet to co?
    2009-03-14 21:58:15

     Lion

    Do NIKI;-gadasz głópoty dzieci zawsze mają jednego ojca i zawsze będą go chciały poznać i życzę Ci aby wtedy Cię znienawidziły. Dlaczego 0d niego odeszłaś? mało Ci kasy dawał czy za dużo z kolegami spotykał . Jesteś zakłamana i zła!!!!
    2008-06-14 09:16:11

     nini

    Czytam ,te wypowiedzi i chce dodać ,cos z doswiadczenia .My kobiety robimy te same błedy.Byłam mezatką ,zostałam z długami i 3 kartonami po bananch ,tyle było mojego,taka była cena spokoju chociaż miałam prawo wystąpić o podział.Teraz powieliłam błąd ,od 3 lat żyje w konkubinacie ,miało to być na probe na rok po roku ślub.Niestety nic z tego ,Pan stwierdził ze nic takiego nie wchodzi w rachube ,fikcyjny tak ,dla ludzi,wiec mowiło sie nawet dzieciom ,ze jestesmy poślubie.Razem prowadzimy jego firme ,ale pieniaze sa jego ,Niedawno była jakas kwestia pieniedzy ,to usłyszałam -zarob to ci kupie.W razie jego smierci ,to wylecę lotem trzmiela ,bo wszystko jest dla jego synka -jedynaka ,moje dzieci to sa moje ,i moj problem.Jak ktos zwroci sie domnie jego nazwiskiem ,to sobie nie zyczy i mam sprostowac .Powiedzcie czy to nie naiwnosc? A usłyszałam kiedyś ,ze kobiety nie maja honoru,bo mezczyzna by tak sobie nie pozwolił.
    2008-05-21 00:16:26

     em

    Re do wypowiedzi Malwiny, Zupełnie się z takim podejściem nie zgadzam.Bo i bycie w związku małżeńskim nie gwarantuje że w razie rozstania każdy dostanie to co mu się należy...I co rozumiesz przez wolność? Czy TY w małżeństwie jej nie masz? Nie zgadzam się również ze sprowadzaniem "konkubinatu" do cielesnych uciech. Małżonkowie też są dla siebie kochankami czyż nie? W zdrowym ZWIąZKU jakkolwiek by go nie nazwać, obowiązują takie same zasady jak w idealnym - z założenia - małżeństwie.
    2008-05-09 18:06:19

     niki

    Cztając ten artykuł myśle o swoim życiu.Nie każdy "konkubent" to świnia! Moje małżeństwo trwało 8lat i uchodziło za wzór do naśladowania.Mamy razem troje wspaniałych dzieciaków,ale niestety przyszedł czas kiedy to "mój" wspaniały mąż znalazł sobie młodą opiekunke naszych dzieci.Mnie i dzieci zostawił.Zamieszkali razem jak świeżo upieczone małżeństwo,prawdziwa sielanka.A ja..?Cóż mogłam poradzić sama z dziećmi i samymi problemami.Ale los okazał się dla mnie łaskawy.Poznałam wspaniałego faceta jesteśmy razem już 7 lat i jestem najszczęśliwszą kobietą na świecie.Dzieci odwróciły sie całkowicie od swojego biologicznego ojca.Mojego partnera uważają całkowicie za swojego jedynego tate i nawet podpisują się jego nazwiskiem,a powiem Wam,że nie są już małymi dziećmi.Zycze każdej zranionej kobiecie takiego mężczyzny i takiego szczęścia w życiu jakie ja dostałam od losu.Pozdrawiam
    2008-04-29 11:02:28

     kati

    od 9 lat zyje w takim zwiazku mamy 3 cudownych dzieci i ................nic po za tym.tylko jakby to nas łaczyło .2 lata temu odszedl do innej zostawil mnie z 4 letnia córka i w 7 m-cu ciazy.Wrocił po 3 miesiacach wtedy gdy stanełam na nogi znalazlam sobie prace mieszkanie ze wzgledu na dzieci dałam mu szanse i było suuuuper ...na poczatku z czasem zaszlam w ciaze z 3 dzieckiem i wszystko wrociło jak bylo z ta roznica ze nie zdradza .nieraz chce odejsc ale tym razem jest to trudniejsze bo nie mam gdzie nikt nie chce wynajac mieszkania samotnej matce z 3dzieci .Marta ma racje twierdzac ze facet to swinia *(choc sa wyjatki)
    2008-03-28 23:53:52

     Czak

    Hej. Powiedzcie prosze jak to jest ..Jestem po rozwodzie z zona {byly trudne lata} ale teraz mieszkamy znow razem i mamy wspolna kase .czy nasz zwiazek jest konkubinatem? Trudna kwestia.hmm?
    2008-03-25 19:40:04

     paweł

    do marty-każdy kto myśli i wyraża się w ten sposób o ogóle mężczyzn sam jest świnią i życiowym nieudacznikiem, pomódl się o rozum świętoszku
    2008-03-21 11:05:03

     ala

    ok. od męża mi sie zdarzyło odejść z niczym oprócz dzieci to teraz też moge
    2008-03-12 11:38:31

     piotr

    jestem za
    2008-02-06 11:26:57

     marta

    bardzo dobry artykuł.Jestem za tym poniewaz faceci to swinie ogolnie mowiac i ja tez bede sie zabespieczac roznymi dowodami teraz jest ok a za 4 miechy moze byc koniec i ja mam dawac mu rzeczy ktore ja kupiłam zeby inna miął porzytek prosze was przeciez to paranoja a jak sie rostaniecie to zawsze bedziecie cos miały a tak tylko zniszczona psyche
    2008-02-06 10:53:11



starsze komentarze



Wykup dostęp
e-DoradcaPrawny.pl Copyright 2006-2013
Kontakt Firma Regulamin Polityka prywatności